
Kto z nas nie lubi opowieści o skarbach, tajemnicach i niespodziewanych odkryciach? Ta książka jest opowieścią o dwóch młodych dziewczynach Izabeli Galickiej i Hannie Sygietyńskiej które zajmowały się inwentaryzacją zabytków i jeździły po Polsce, najpierw rowerami a później jako pracownice Instytutu Sztuki przy Polskiej Akademii Nauk Nysą. Razem z nimi przenosimy się do Polski powojennej, siermiężnej i jakże ciekawej dla nas bo w książce są umieszczone też notatki prowadzone „na gorąco” przez dwie panie. Podczas ich prac objazdowych możemy zobaczyć jak wyglądała wtedy prowincja, codzienne kłopoty z aprowizacją czy też warunki higieniczne. Dochodzi też do scen humorystycznych. W pewnej wsi gdzie dokonywały spisu zabytków dzieci i dorośli otoczyli służbową Nysę na której był napis: INSTYTUT SZTUKI PAN, i wszyscy się cieszyli „Przyjechali! Będą sztuki pokazywać!” I to straszne rozczarowanie tubylców gdy zostaje wyjaśnione to nieporozumienie …

W 1964r nasze bohaterki robiły inwentaryzację zabytków w powiecie sokołowskim. Objechały wtedy wiele miejscowości by na koniec trafić do Kosowa Lackiego (kos- gatunek ptaka, lacki – polski). Poznały tam księdza Władysława Stępnia, który zezwolił im na inwentaryzację zabytków znajdujących się w kościele. Po pracy poszły do kancelarii oddać klucze i wtedy wkroczył „król przypadek” (Pani Izabela Galicka pewnie by tu zaprotestowała bo według niej nie ma przypadków, „wszystko jest znakiem”) Bo jak interpretować to co się wtedy zdarzyło – ekipa PAN-u zauważyła niedomknięte drzwi do prywatnego pokoju księdza a za nimi obraz ukazujący Św. Franciszka. Obraz ten jest bardzo zaniedbany, ciemny i zabrudzony, jednak ma w sobie dziwny magnetyzm. Badaczki proszą swojego fotografa Witalisa Wolnego o wykonanie zdjęć i w tym momencie zaczęła się największa przygoda ich życia. Wracają po tym swoim objeździe do Warszawy ale ten dziwny obraz z Kosowa Lackiego nie daje im spokoju. Do dalszych badań zachęca ich profesor Michał Walicki. Do swojego odnalezionego Św. Franciszka pielgrzymują aż osiem razy żeby sprawdzić jakiś szczegół, światło czy błysk w oku świętego. Panie Hanna i Izabela przedstawiły wyniki swoich badań w artykule naukowym w którym postawiły tezę, że jest to obraz namalowany przez El Greca !! W ten sposób rozpoczęła się wieloletnia batalia o potwierdzenie tej tezy.
A skąd się wziął na polskiej ziemi El Greco? Jest to tajemnica, która czeka na odkrycie, wiadomo tylko, że obraz został znaleziony podczas porządkowania rupieciarni w dzwonnicy i przeznaczony był do spalenia! Ale komuś się zrobiło go żal, bo to w końcu Św. Franciszek i ocalał (król przypadek…?) Cała ta znakomita książka jest pełna zwrotów akcji – oskarżeń o fałszowanie ekspertyz, dwóch prób kradzieży przez „nieznanych sprawców” Pierwsza próba była w domu biskupa Mazura, który wystraszył ich strzelając ze straszaka – złodzieje uciekając w panice zgubili pistolet!!
A teraz coś dla numerologów – magiczna czwórka: obraz został odnaleziony w 1964 roku, w 1974 roku dokonano profesjonalnej konserwacji, w 2004 roku uroczyście został wystawiony a rok 2014 został ogłoszony rokiem El Greca. Przypadek?
Obraz pod tytułem „Ekstaza Św. Franciszka” można podziwiać w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach.
Jedna z bohaterek tej książki Pani Izabela Galicka (na zdjęciu) była gościem Klubu SANACJA w Ostrowie Wlkp. w 2018r.
Katarzyna J. Kowalska „Polski El Greco” – Poleca Sławomir Gralka
