Mariusz Urbanek ,,Genialni. Lwowska Szkoła Matematyczna”

Wydarzyło się to w okresie międzywojennym w arcypolskim mieście Lwowie. Lwów jest miastem dwukrotnie większym od Krakowa i był jednym z czterech najważniejszych ośrodków polskości (przypominam, choć zapewne wszyscy to wiedzą, że te miasta to Warszawa, Kraków, Wilno i Lwów).

Lwowska Szkoła Matematyczna – pozostała po niej niezwykła legenda i zwyczajny zeszyt w kratkę z zadaniami matematycznymi nie rozwiązanymi (!) do dzisiaj. Czterech mężczyzn zakochanych w matematyce spotykało się w lwowskiej kawiarni „Szkocka” gdzie debatowano o różnych zagadnieniach matematycznych a ich prace i przemyślenia będą w przyszłości fundamentem kilku dziedzin matematycznych. Wywołajmy więc tych geniuszy kolejno do tablicy:

– Stefan Banach był nieślubnym dzieckiem niepiśmiennej służącej; w przyszłości zostanie profesorem chociaż zaliczył tylko dwa lata studiów. Pasjonował się piłką nożną i oględnie mówiąc ,,za kołnierz nie wylewał”….

– Hugo Steinhaus pochodził z zamożnej rodziny, jego ojciec był dyrektorem Towarzystwa Kredytowego. Nie cierpiał alkoholu i pijaków. Szczycił się swoim arystokratycznym pochodzeniem i nikt go chyba nie widział bez krawata.

– Stanisław Ulam był natomiast synem adwokata, ale kariera prawnicza go nie nęciła. Był marzycielem zakochanym w powieściach Juliusza Verne’a, a los sprawił, że został współtwórcą bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki; później pracował nad stworzeniem bomby wodorowej.

– Stanisław Mazur to syn właściciela cukierni, który w przyszłości zakocha się w komunizmie. Nie cierpiał publikowania swoich odkrywczych prac a w życiu codziennym nie radził sobie z rachunkami podczas zakupów.

Sławny zeszyt w kratkę z problemami matematycznymi pojawił się po raz pierwszy 17 lipca 1935 roku z następującym zapisem:

,,Kiedy przestrzeń metryczna (ewentualnie typu B) da się zmetryzować tak, by stała się kompaktyczną zupełną, przy czym ciągi zbieżne wedle starej odległości mają być zbieżne wedle nowej?” Banalnie proste, prawda?

A wszystko zaczęło się od przypadku. Hugo Steinhaus przypadkowo przechadzał się krakowskimi plantami w 1916 roku i usłyszał jak dwóch młodych ludzi spiera się o ,,miarę Labesgue’a”. Twierdzenie to było wtedy znane bardzo wąskiej grupie matematyków, więc zaintrygowany podszedł do młodych dyskutantów i się przedstawił. Okazało się, że jednym z nich był Stefan Banach. Tu trwa straszna wojna, młodzi ludzie są pozbawieni pracy, ich przyszłość jest wielką niewiadomą a ci tu rozmawiają o czymś tak abstrakcyjnym! Steinhaus zaprosił ich do siebie i taki był początek ,,spotkań matematycznych”. Najpierw był Kraków gdzie spotykali się bardzo często w zatłoczonych kawiarniach, bo Banachowi najlepiej się pracowało w zgiełku i hałasie. To tutaj Banach udowodnił, że jest geniuszem matematycznym rozwiązując problem nad którym biedził się bezskutecznie Steinhaus. Po pierwszej wojnie obaj trafili do Lwowa. Sytuacja Banacha była nieco skomplikowana, bo ten wielki matematyk nie miał ukończonych studiów a warunkiem do dalszej pracy naukowej był doktorat, a pan Stefan ,,nie miał głowy” do przelewania na papier swoich tez matematycznych (strasznie go to nudziło…). Jak sobie z tym poradzono? Oddelegowano asystenta który chodził za nim po kawiarniach i notował jego tezy i dowody, Banach je później przeglądał i akceptował. Egzamin pana Stefana wszedł na długo do świata anegdot, bo żeby go zdał użyto niecodziennego fortelu. Ten geniusz, który nigdy nie miał czasu na tzw. ,,papierkową pracę” został zaproszony do dziekanatu, żeby pomógł kilku osobom w rozwiązaniu ,,matematycznych problemów”. Pomógł im,,śpiewająco” nieświadom, że właśnie zalicza swój egzamin doktorski przed komisją przybyłą z Warszawy!

W Lwowie działało wtedy wielu wybitnych matematyków ale trzon stanowiła wymieniona przeze mnie czwórka. Książka ta opowiada o ich wyborach życiowych i traumatycznych przeżyciach…

I o tym, że nie wszystkich można kupić. Stefan Banach dostał propozycję pracy w USA i czek z jedynką. Do tej jedynki miał dopisać tyle zer ile zechce(to miała być jego gaża) – propozycję odrzucił!!!

Najmłodszy z nich Stanisław Ulam wyjechał na trzyletnie stypendium za ocean i jak wspomniałem był współtwórcą bomb atomowych a w 1960 roku przedstawiał prezydentowi Kennedy’emu projekt lotu na Księżyc!

Ps. W roku 1972 szwedzkiemu matematykowi Per Enflö udaje się (po 36 latach od zapisania w sławnym zeszycie) rozwiązać problem widniejący w Księdze Szkockiej pod numerem 153 i otrzymuje obiecaną (zapisaną w annałach) nagrodę – żywą gęś. Wręczenie nagrody przez Stanisława Mazura pokazywała na żywo telewizja!.