Sławomir Koper, Tomasz Stańczyk „Ostatnie lata polskich Kresów”

(Kliknij żeby powiększyć)

Polska jest chyba jedynym krajem, który po drugiej wojnie światowej w wyniku zmowy „sił piekielnych” został bezczelnie przesunięty ze wschodu na zachód. W wyniku tej operacji Polska straciła aż 45 procent swoich odwiecznych ziem a ludzie tam mieszkający od wieków, zostali w dużej części przesiedleni do nowej Polski.

Ziemie na wschodnich rubieżach były nazywane kresami a twórcą tego pojęcia we współczesnym rozumieniu był nasz znakomity poeta i literat, „ojciec nowożytnej geografii polskiej” Wincenty Pol.

Wszyscy wiedzą kim była Eliza Orzeszkowa ale czy do szerszej świadomości przebił się fakt, że pani Eliza mocno zaangażowała się w pomoc dla powstańców styczniowych? To właśnie w jej domu przez dwa tygodnie ukrywał się schorowany Romuald Traugutt a ona sama przewoziła do oddziałów pocztę powstańczą, bieliznę i opatrunki. Osiadła później w Grodnie, gdzie ponad 40 lat jej dom był ostoją polskości w tym mieście nad Niemnem.

Wielki przemysł naftowy bez którego nie wyobrażamy sobie dzisiaj życia narodził się na terenach dawnej Polski a konkretnie Galicji. Pionierami jej wydobycia byli Ignacy Łukasiewicz i Stanisław Szczepanowski. A wszystko zaczęło się w połowie XIX wieku od ludzkiej chciwości, kiedy to do apteki w Drohobyczu przyszedł dzierżawca wyszynku Abraham Schreiner z kanką ropy naftowej, żeby panowie uczeni określili jej przydatność. Bo skoro w ziemi to coś się pali to musi być to spirytus! Niech te mądre miastowe przepuszczą tą ciecz przez swoje rurki i będziemy mieć biznes życia: „chamy się upijają, my mamy w ziemi gorzelnię, będziemy dzielić się zyskami i cicho sza!”. Jak się potoczyły losy polskiego zagłębia naftowego to gotowy scenariusz na doskonały film…

Jest tutaj też cały rozdział poświęcony młodości awanturnika, przemytnika a w przyszłości doskonałego literata Sergiusza Piaseckiego. Jako młody chłopak został ewakuowany wraz z rodziną w głąb Rosji. Trwała pierwsza wojna i wtedy na własne oczy zobaczył narodziny komunizmu. Uciekł z tego raju i zaciągnął się do polskiej armii, walczył między innymi w obronie Warszawy. A po wojnie jak tysiące innych zdemobilizowanych żołnierzy, stał się nikomu niepotrzebnym człowiekiem. Bywało, że po kilka dni nie miał co jeść i gdzie mieszkać; ta beznadzieja sprowadziła go na drogę przestępstwa – został złodziejem i przemytnikiem. Wiele lat później napisał: „Ukraść to przecież hańba, wstyd! Ale teraz uważam, że największy wstyd to nędza(…).

A największym upodleniem jest głodowanie”. Ten król przemytników za rozbój trafił do więzienia i gdyby nie ułaskawił go prezydent Ignacy Mościcki to nie narodził by się przyszły pisarz.

Okazuje się, że Polesie przyciągało na swoje tereny różnych oryginałów. Jednym z nich był brytyjski generał Adrian Carton de Wiart. Spędził on 20 lat w odludnej leśniczówce, którą wspominał z rozrzewnieniem do końca swoich dni. Jego żywiołem było łowiectwo a tutaj trafił do prawdziwego raju dla myśliwych. Pan Adrian był urodzonym żołnierzem, na kilku kontynentach stracił w różnych bojach oko i dłoń ale i tak mówił: „dlaczego ludzie chcą pokoju skoro wojna przynosi tyle radości” … prawdziwy brytyjski humor. Generał przyjechał w roku 1919 do Polski z misją wojskową, spotkał się z Józefem Piłsudskim i został nim oczarowany. Jego zadaniem była próba zażegnania konfliktu między Polakami a Ukraińcami. Niestety Ukraińcy odrzucali wszystkie oferty kompromisu co tak zdenerwowało de Wiarta, że wpadł w furię i nazwał ich „bandą wieprzy”.

Dzielny człowiek! Jeżeli już dotknąłem takiego niewygodnego dzisiaj tematu jak stosunki polsko-ukraińskie, to przypomnę tu sprawę posła Tadeusza Hołówki. Był on bliskim współpracownikiem Józefa Piłsudskiego i wielkim orędownikiem ugody z Ukraińcami. Latem 1931 roku pojechał na odpoczynek do przepięknego Truskawca i zatrzymał się w pensjonacie, który był uważany za ukraiński, chciał w ten sposób pokazać jak bardzo im ufa. Niestety to zaufanie i jednostronne wyciąganie dłoni zakończyło się tragedią. Do jego pokoju wtargnęło dwóch Ukraińców, którzy go zastrzelili…nie życzyli sobie żadnych kompromisów i układów z Polakami. No cóż, nasz poseł nie chciał pamiętać, że w polityce nie ma przyjaciół, są tylko są interesy. Nasz dzisiejszy minister „od pandemii” Niedzielski przekazując dary Ukraińcom, też nie chciał zauważyć wielkiej banderowskiej flagi wiszącej za jego plecami. No w końcu „wszyscy jesteśmy sługami narodu Ukraińskiego”

Serdecznie zachęcam do przeczytania tej książki, bo tu jest jeszcze tyle spraw do omówienia, chociażby obrona polskiego Grodna (zupełnie to inaczej wyglądało niż ukazuje to film „Grodno 1939”, w którym zrobiono z Polaków wojujących antysemitów). Bandyci, którzy rozpętali wojnę – Niemcy i Rosjanie wybielają się jak mogą a my za własne pieniądze się upadlamy!!