Iwona Kienzler „Maria Skłodowska-Curie. Złodziejka mężów, życie i miłość”

Nauka jest cudowną rzeczą, jeżeli ktoś nie musi się z niej utrzymywać”

Albert Einstein

Była pierwszą kobietą, która uzyskała licencjat nauk fizycznych i matematycznych na Sorbonie, pierwszą kobietą profesorem na tejże Sorbonie, jedyną niewiastą na świecie, której przyznano d w u k r o t n i e Nagrodę Nobla! Nawet po śmierci została jedyną kobietą, której szczątki zostały przeniesione do paryskiego Panteonu. Maria Skłodowska-Curie, nasza rodaczka. To jej życiu poświęcona jest dzisiejsza lektura.

Zanim Maria została wielkim naukowcem, to musiała się narodzić a nastąpiło to w roku 1867 w Warszawie przy ulicy Freta (w tym samym roku Alfred Nobel opatentował swój wynalazek, dynamit, który zapewnił mu bogactwo i późniejsze ufundowanie najsławniejszej nagrody na świecie). Dzisiaj w domu, w którym się urodziła jest niewielkie muzeum poświęcona naszej Noblistce. Miłość do nauki zaszczepił małej Marii ojciec, wielki pasjonat nauk przyrodniczych, matematyki, fizyki i chemii. Jak wspominała starsza siostra Marii, Helena w ich domu wszystkie zabawy miały charakter edukacyjny. To ojciec zaraził wszystkie swoje dzieci zamiłowaniem do nauki bo ich matka umarła na niewyleczalną wtedy gruźlicę. Maria miała wtedy niespełna 11 lat.

Po śmierci matki zamknęła się w świecie książek. Potrafiła godzinami wertować podręczniki zapominając o posiłkach i całym świecie. Ta przypadłość pozostała jej do końca życia (potrafiła dniami i nocami ślęczeć na naukowymi zagadnieniami „nie słysząc” i „nie widząc” co się wokół niej dzieje). Uczęszczała między innymi do Żeńskiego Gimnazjum Rządowego – budynek znajdował się tam gdzie dzisiaj stoi pomnik Bolesława Prusa. Warszawa znajdowała się wtedy w zaborze rosyjskim i należy pamiętać, że gimnazja służyły do wynaradawiania uczącej się młodzieży ale jednocześnie była to jedyna droga na wyższą uczelnię. Skłodowska idąc do gimnazjum mijała codziennie pewien monument stojący przy placu Saskim. Był to pomnik siedmiu polskich generałów, którzy opowiedzieli się przeciwko powstaniu listopadowemu i walczyli po stronie Rosji.

Polscy patrioci nazywali ten posąg „pomnikiem lojalistów” i do dobrego tonu należało mijając go plunąć w jego kierunku, co też czyniła codziennie nasza Maria. Skłodowska ukończyła gimnazjum z wyróżnieniem w wieku piętnastu lat ale w tamtych czasach studia dla kobiet w kraju były nieosiągalne a żeby podjąć studia za granicą trzeba było mieć dużo pieniędzy, dlatego Maria została guwernantką. Kiedy uzbierała pieniądze „na rok życia” wyjechała do Paryża studiować na Sorbonie. Dzisiaj studia zagraniczne nikogo nie dziwią ale wtedy taki wyjazd to była prawdziwa wyprawa. Trzeba było zabrać ze sobą ogromną ilość rzeczy a sama podróż pociągiem z Warszawy do Paryża trwała aż cztery doby! A w Paryżu czekało ją bardzo biedne życie (nie uwierzycie jak biedne!) ale dla niej najważniejsze były studia i ciągłe zdobywanie wiedzy. Tutaj Maria odkryła, że uwielbia pracę w laboratoriach, potrafiła stać przez wiele godzin przy różnych przyrządach śledząc cykl doświadczeń czy też „ślęczeć pół dnia” przy tyglach z roztworami cierpliwie je mieszając.

Uczyła się świetnie ale przecież nie samą nauką człowiek żyje…na jej drodze stanął młody naukowiec Piotr Curie. Piotr zanim poznał Marię miał już na swym kącie wiele odkryć (na przykład związanych z piezoelektrycznością) i kilka opatentowanych wynalazków (były to nowatorskie przyrządy pomiarowe). Miłość między młodymi naukowcami rodziła się powoli i nie tak banalnie jak u innych gdzie zakochany młodzieniec darowuje swojej wybrance tomik wierszy miłosnych. Piotr Curie podarował Mari egzemplarz swojej pracy „O zjawiskach symetrii fizycznych – symetria pola elektrycznego i magnetycznego”. Prezent wywołał na Skłodowskiej duże wrażenie, zwłaszcza, że był zaopatrzony w odpowiednią dedykację. A później proza życia – małżeństwo, dzieci, praca…

Tylko, że ta proza życia u naszych naukowców wyglądała zupełnie inaczej, bo przecież przełom wieku XIX i XX to epoka wielkich zmian cywilizacyjnych. Wystarczy tu wymienić kanalizację, dzięki której zniknęły z ulic cuchnące ścieki, samo przemieszczanie się było łatwiejsze dzięki samochodom i pociągom. Paster odkrył szczepionkę na wściekliznę, zastosowano elektryczność do oświetlenia miast i napędu tramwajów a Roentgen odkrył promienie X, które w przyszłości odmienią oblicze medycyny. Maria i Piotr również dokonali wielkiego odkrycia: po wielu żmudnych i czasochłonnych badaniach wyizolowali dwa nie znane wcześniej pierwiastki – polon (nazwany tak na cześć nieistniejącej wtedy Polski) i rad – otrzymali za to Nagrodę Nobla! Ale to dopiero początek biografii naszej wybitnej rodaczki.

PS

W roku 1932 Maria Skłodowska-Curie podarowała Warszawskiemu Instytutowi Radowemu

1 gram radu. Ten gram kosztował wtedy 60 tysięcy dolarów a za taką kwotę można by zbudować

c a ł y drapacz chmur w Nowym Jorku!!