
Najnowsza książka Waldemara Łysiaka ma zawartą w tytule cyfrę „8”.
Co to oznacza? Oznacza to, że jest to już ósmy (!) z kolei wybór felietonów Łysiaka. Ten znakomity pisarz jest od wielu lat najważniejszym felietonistą w tygodniku „Do Rzeczy” Felietonistów jest w Polsce wielu ale napisać tak by artykuł był czytany i podziwiany za kunszt i erudycję to sztuka nie lada. Tylko nielicznym się to udaje a już Łysiakowi w szczególności. Bo gdyby nie sukces komercyjny poprzednich tomów to nie byłoby przecież „8”.
A co jest między okładkami? Wybór brylantów: polityka, historia, sztuka, miłość czyli wszystko to co jest najważniejsze dla istoty dwunożnej, rozumnej, łaknącej kultury przez ogromne K. Już pierwszy felieton zabiera nas w zaczarowany świat miłości którego symbolem był niegdyś łabędź. Łabędź jak wiadomo to ptak monogamiczny więc był odpowiednim symbolem miłości dozgonnej. Wraz z autorem zagłębiamy się w dzieje tego symbolu na przestrzeni wieków – od mitycznej miłości Ledy z Zeusem po wyjaśnienie czego jest symbolem litera V, którą tworzą te ptaszki w locie. Reszta ciekawostek i metafor w tym przepięknym eseju. To było o miłości a teraz o historii naszej Ojczyzny. Wszyscy wiemy co przyniósł nam rok 1918 ale kto pamięta co wydarzyło się
5 listopada 1916 roku ? To wtedy dwaj spośród trzech zaborców ogłosili zmartwychwstanie państwa polskiego. Proklamacja ta wywarła wielką euforię wśród patriotycznie nastawionych Polaków. To było pierwsze światełko w tunelu na drodze do niepodległości. Wiele mało znanych informacji podanych w arcyciekawy sposób (jak to u Łysiaka) jest w tym felietonie. W jednym z następnych felietonów autor rozprawia się z mitami nagromadzonymi wokół Krucjaty V (najważniejsze: należy pamiętać, że wszystkie krucjaty były prowadzone w celu odzyskania Grobu Pańskiego zagrabionego przez muzułmanów!) W tej opowieści poznajemy dwóch „szaleńców bożych” – Mikołaja z Kolonii i Franciszka z Asyżu. Nie zdradzę tu ich przygód na Bliskim Wschodzie, ale jeden przepiękny przykład oddziaływanie Chrystusa muszę opisać. W czasie II Wojny Światowej wojennym komendantem Asyżu był butny pułkownik Valentin Műller. Pewnego razu stanął przed grobem Św. Franciszka i doznał łaski objawienia! Ten wierny sługa Hitlera zamienił się w wielkiego sługę Chrystusa. Bronił Żydów, karał żołnierzy za krzywdy wyrządzane ludności cywilnej a na koniec gdy dowiedział się, że jego przełożeni chcą wysadzić Asyż zrobił wszystko by nie dopuścić do tego barbarzyństwa. On też był swoistym „szaleńcem Bożym”! Jest tu też wiele artykułów skierowanych dla wielbicieli sztuki. Na przykład wspaniały wykład o ART DECO i Tamarze Łempickiej. Łempicka uchodzi dziś za „królową” tego kierunku i uważana jest za Polkę a tak naprawdę urodziła się w Moskwie z matki Francuzki a jej ojcem był Żyd Hurewicz. Dzisiaj jej pracę osiągają na aukcjach astronomiczne sumy a jej życiorys jest pewnie natchnieniem dla dzisiejszych feministek… I tak co rozdział to przepiękna historia, którą czyta się z wypiekami na twarzy. Na koniec dwie przepyszne anegdoty z felietonu pt. „Kunszt ripostowania”:
Na pytanie Hilary Clinton dlaczego USA nie ma jeszcze kobiety prezydenta matka Tresa z Kalkuty odpowiedziała: – Być może wyabortowaliście ją.
Gdy Wojciech Trąbczyński Polski „międzywojenny” marszałek Sejmu i Senatu znalazł się na znaczku pocztowym jego przeciwnik polityczny zadrwił: – I co Panie Marszałku, zepchnięto Cię do roli znaczka? Trąbczyński odpowiedział mu z godnością: zrobiono to mój Panie żebyś miał zaszczyt polizać mnie od tyłu!
Przyjemnej lektury życzy Sławomir Gralka
Waldemar Łysiak „Na łamach 8. Ruch oporu”
