„Boży pył codzienności” Witold Gadowski

„Nawet gdy na karku siada Ci mrok

a pod stopami kamienie

szukaj w sobie wolności

którą nazwali sumieniem”

Poeta, pisarz, publicysta, dziennikarz … tak jakoś sucho … a więc: niespokojny duch, bezkompromisowy dziennikarz śledczy, niepokorny krytyk naszej rzeczywistości a przede wszystkim prawy człowiek. Książka o której dzisiaj będzie mowa nie jest przeznaczona dla „leniwych śpiochów” ale dla ludzi czynu którym nie jest obojętny los własnego Narodu i Ojczyzny. Witold Gadowski w swojej najnowszej książce kolejny raz staje z otwartą przyłbicą do walki ze złem z którym nie zawiera się kompromisów. Tutaj każdy rozdział ( a właściwie rozdziałek) wywołuje u czytelnika lekkie „rozdrażnienie” bo przecież nic nie można zrobić, wszystko już zostało ustalone i nic od nas nie zależy a tu Pan Witold mówi wyraźnie – właśnie, że to my możemy tutaj coś zmienić i zależy tylko od nas samych czy poddamy się marazmowi czy też staniemy do walki. Bo czy można się godzić na standardy III RP w której politycy mogą bezkarnie kłamać jak premier Ewa Kopacz o tym, że widziała na własne oczy jak na miejscu katastrofy smoleńskiej przekopano ziemię na 1 metr w głąb, czy też kolejna „gwiazda” Beata Sawicka, która z bezczelnej łapówkary została przez media ukazana jako ofiara uwodziciela, który złamał jej serduszko. A tacy ludzie jak kłamca Lech Wałęsa czy też wiecznie „nawalony” Kwaśniewski jako nasi prezydenci nie doznali uszczerbku na swoim wizerunku a wręcz przeciwnie im bardziej się ktoś ubabrał tym większe spotykały go zaszczyty. Pan Gadowski udowadnia, że jako naród zostaliśmy tak urobieni, że grzechy polityków są nam obojętne a politycy żyją w poczuciu bezkarności. Jeden z kolejnych rozdziałów opowiada nam o „niewidzialnej ręce” która zadecydowała, że normalna rodzina jest archaizmem i została rozbita więź między pokoleniowa a teraz ta sama ręka próbuje nam zaburzyć obraz płciowości i podział na tradycyjne kobiety i tradycyjnych mężczyzn. Agresywny feminizm ogłupia ludzi i wmawia, że człowiek nie ma duszy a należy tylko do swoich popędów. Dostaje się również naszemu Kościołowi, który przez ostatnie dziesięciolecia trwał w błogim rozleniwieniu a teraz wobec brutalnych ataków różnych Hartmanów czy Jażdżewskich jest bezradny (inna sprawa, że nasz Kościół nadal nie rozliczył się ze swoją przeszłością – agenturą i wybrykami pedofilskimi niektórych naszych duszpasterzy). Witold Gadowski prowadzi również ciekawe rozważania na temat bezpieczeństwa społecznego, gdyż dożyliśmy takich czasów, że młodzi ludzie nie potrafią posługiwać się bronią i najwyższy czas wprowadzić do szkół obowiązkowe zajęcia z przysposobienia wojskowego. Ale dzisiejsi politycy prędzej wpuszczą sex-edukatorów do przedszkoli niż wykładowców obronności do szkół średnich (lepiej niech młodzi ludzie żyją grami komputerowymi w których ma się pięć żywotów). W tej książce poruszanych jest tyle tematów i spraw arcyważnych dla nas wszystkich, że należy i trzeba się z nimi koniecznie zapoznać, zwłaszcza, że nasza nadzieja – „dobra zmiana” coraz bardziej nas rozczarowuje i wywołuje niesmak swoją bezradnością. W jednym z ostatnich rozdziałów Pan Gadowski dokonuje fenomenalnego porównania dwojga noblistów: Borysa Pasternaka zaszczutego przez sowietów i naszej „udręczonej” Olgi Tokarczuk. Pasternak stworzył arcydzieło „Doktor Żywago” a nasza noblistka, która gardzi polską kulturą i wartościami konserwatywnymi jest przepięknym przykładem, że w dzisiejszych czasach o przyznaniu Nobla nie decyduje wielkość literatury a zupełnie coś innego …

PS

Jak nie wygodne są poglądy i bezkompromisowość Pana Gadowskiego niech świadczy to, że od dwóch miesięcy próbuje uzyskać zgodę na przeprowadzenie wywiadu z Prezydentem Andrzejem Dudą. Niestety strach przed trudnymi i merytorycznymi pytaniami jest przeogromny! Jak widać każda władza woli lizusów nie zakłócających ich błogostanu. Smutne to!