




TAM GDZIE MIESZKALI WIELCY POLACY
Jan Matejko studiował malarstwo w Wiedeńskiej Akademii Sztuk. Pewnego razu profesor Ruben u którego pobierał nauki zażądał żeby Matejko namalował króla Jana Kazimierza na kolanach. Nasz przyszły mistrz krzyknął: – Królowie polscy przed nikim nie klękali!! Opuścił tę pracownię i już nigdy tam nie wrócił.
Ten wielki malarz (1838-1893) tworzył w czasach gdy Polski nie było na mapach Europy. Upamiętniał na swoich obrazach wielkość naszej sarmackiej Ojczyzny ale i też piętnował swoim pędzlem zdrajców i ludzi podłych. Jedna z pysznych anegdot mówi, że gdy Matejko namalował swój sławny obraz „Rejtan na Sejmie Warszawskim” pewien arystokrata powiedział do mistrza: Posłać do Petersburga, tam kupią! A Matejko z całym spokojem mu odpowiedział:
– Kupili żywych, to mogliby kupić i malowanych.
Dzisiaj gościmy w przepięknej kamienicy w Krakowie na ul. Floriańskiej 41, gdzie od 1896r jest tu muzeum. W tym domu urodził się mistrz Jan i możemy tu zobaczyć przedmioty, które gromadził przez całe swoje życie. Są tu dawne stroje i zbroje, broń palna i sieczna, stare naczynia i różne bibeloty które służyły mu przy malowaniu obrazów. W tej kamienicy na drugim piętrze jest pokój w którym urodził się nasz wielki malarz, a na piętrze trzecim zachowała się jego pracownia gdzie są jego pędzle, farby oraz palety których używał. W tych przepięknych wnętrzach można zobaczyć np. jeden z pierwszych obrazów olejnych Matejki „Stańczyk udający ból zębów” z 1856r. , szkic do obrazu „Jan III Sobieski wręcza kanonikowi Denhoffowi list do papieża” czy też portret syna na koniu. Ale ja przyjechałem tu podziwiać obraz pt. ”Carowie Szujscy na Sejmie Warszawskim” z 1892r. Wszyscy jednak ten obraz znamy jako „Hołd ruski” . Na obrazie widzimy jak Hetman Stanisław Żółkiewski wskazuje na carów Szujskich a oni „froterują” podłogę przed POLSKIM KRÓLEM Zygmuntem III Wazą. Możemy być dumni bo tylko nam Polakom udało się zdobyć Moskwę i to dwukrotnie!! W 1610r. i w 1812r wraz z Napoleonem. Piękne to były chwile. Aż mi się łza w oku zakręciła… Pomyślałem o biednym Matejce, który wielkim malarzem był ale i jemu, jak wielu innym wielkim ludziom zdarzył się życiowy błąd. Otóż poślubił kobietę, która była jego udręką i cierniem w sercu. Pani Teodora, jego wielka miłość (a miłość jak wszyscy wiemy jest ślepa) przysparzała mu wiele zgryzot. Cały Kraków wiedział, że terroryzowała męża i przepuszczała honoraria Matejki na bogate suknie i klejnoty. Wyjeżdżała samotnie „do wód” a on musiał zajmować się dziećmi i ciężko pracować by pokryć jej wydatki. Z roku na rok stawała się coraz bardziej despotyczna, zawistna i egoistyczna. Wszczynała swojemu biednemu mężowi awantury z błahych powodów i niszczyła jego przedmioty oraz obrazy. Trwało to wile lat aż zrozpaczony Matejko umieścił ją najpierw w szpitalu Św. Ducha tzw. „wariatkowie” a później na wsi gdzie oddawała się praktykom bardzo „nowoczesnym” – szprycowała się morfiną!
Panie Matejko – było to się żenić?
I pogrążony w tych niewesołych myślach „o wrednych żonach”… opuściłem ten zacny dom.
Chwilę później przyszła mi do głowy kojąca refleksja: domu, w którym się urodziłem pewnie nikt nie będzie zwiedzał, Pan Bóg nie dał mi malarskiego talentu, ale za to dał mi … kochaną żonę.
