Bartłomiej Cichała „Sekrety największych mistrzów iluzji”

Kto z nas starych i młodych nie uwielbia sztuk magicznych?

Kto z nas nie zastanawiał się w jaki sposób iluzjoniści robią swoje „czary mary”?

Dzisiejsza lektura opowiada o narodzinach „nowoczesnej” iluzji i jej prekursorach (to w części pierwszej) a w drugiej… a w drugiej ujawnione są sekrety niektórych „trików” do samodzielnego przećwiczenia do czego serdecznie namawiam.

Sztuki magiczne towarzyszą człowiekowi od tak dawna, że nikt już nie pamięta od kiedy…

Wystarczyło, że jeden cwańszy jaskiniowiec „wyczarował sobie” krzew, który zmieniał kolor dymu z ogniska z czerwonego na niebieski i już wioskowy elektorat wybierał go przez aklamację na swojego szamana. Dzisiejsi szamani (posłowie i senatorowie) stosują trochę bardziej wyrafinowane sztuczki ogłupiające wyborców… A wiecie kiedy pierwszy raz zanotowano znaną do dziś oszukańcza grę w „trzy kubki”? Okazuje się, że już w starożytnym Egipcie za pomocą tej sztuczki ogłupiano ludzi (większość uważała, że działają tu siły nadprzyrodzone i dlatego należy słuchać swojego kapłana). A czym się kieruje dzisiejszy „wykształcony” człowiek dający się nabierać na bazarach oszustom od „trzech kubków” nie wie nawet mądrala noszący dumnie tytuł „psychologa tłumu”.

Największy i najszybszy rozkwit sztuk magicznych nastąpił w Europie w XIX wieku, bo właśnie wtedy rozpoczął się gwałtowny rozwój techniki. Iluzjoniści zaczęli konstruować różne rekwizyty korzystając z mechaniki precyzyjnej i na ich występach pojawiały się obok najprostszych jarmarcznych sztuczek, iluzje wykonywane przy pomocy technicznych wynalazków.

A teraz czas zaprezentować prekursorów nowoczesnej iluzji:

John Henry Anderson był pierwszym, który otwarcie głosił, że iluzja to tylko rozrywka i jako taka powinna być prezentowana w teatrach i to on jako pierwszy wykorzystywał reklamę na szeroką skalę. Iluzjonista – pierwsze skojarzenie? Królik wyciągany z cylindra. A kto pierwszy zaprezentował ten „trik” publicznie? Anderson! To on zapisany jest w annałach jako ten, który w trakcie swoich występów wyciągał „futrzaki” ze swojego kapelusza. Również to on oprócz normalnych występów organizował pokazy w których ośmieszał seanse spirytystyczne, ukazując metody jakimi posługiwali się oszuści. (Ośmieszał tych hochsztaplerów na każdym kroku ale czy to coś dało? Mamy XXI wiek a ludzie dalej wierzą w „jasnowidzów”, „horoskopy”, „wróżki” i wszystko wiedzące jędze…)

Jean Houdin był z wykształcenia prawnikiem ale jego miłością były mechanizmy zegarowe i książki o eksperymentach naukowych. Porzucił swoją pracę w kancelarii adwokackiej i rozpoczął praktykę zegarmistrza i jednocześnie pobierał nauki u różnych iluzjonistów. Był bardzo pojętnym i błyskotliwym uczniem, bo do dzisiaj uchodzi za jednego z najlepszych iluzjonistów wszech czasów. Houdin zapisał się również w historii jako ten, który zapobiegł wojnie! Francja w tamtych czasach miała swoje kolonie w Algierii, skąd dochodziły wieści o niepokojach społecznych. Iluzjonista został „poproszony” przez Napoleona III o spacyfikowanie wojowniczych nastrojów wśród tubylców z czego wywiązał się znakomicie. W swoich występach w Algierii „wyczarowywał” między innymi kule armatnie i łapał pociski wystrzelone w jego kierunku! Przestraszeni (ogłupieni) tubylcy doszli do wniosku, że z takimi potężnymi czarami nie mają szans i tym razem nie doszło do wojny.

Kolejny iluzjonista John Nevil Maskelyne był protoplastą całego rodu „sztukmistrzów” a o jego niezwykłej pomysłowości niech świadczy fakt, że do dzisiaj niektórych jego „trików” nie potrafią rozgryźć dzisiejsi „magowie”. Jego syn kontynuował pracę sceniczną ojca, a wnuk – również iluzjonista w czasie II Wojny Światowej został dowódcą tajnej grupy nazywanej „Magic Gang”. To ta grupa swoją pomysłowością sprawiła, że Kanał Sueski „zniknął” i Niemcy bombardowali puste przestrzenie! Budowali makiety czołgów i ciężarówek a nawet całe armie z manekinów, które na zdjęciach lotniczych wprowadzały w błąd germańców!

P.S. Druga część książki za którą zabrałem się empirycznie udowodniła mi, że jestem jak Pinokio – obie ręce mam drewniane!! Moja małżonka skomentowała to, że jedyne co zrobiłem w swoim życiu co ma ręce i nogi to córka Agatka…