BIBLIOFILSTWO W CZASACH POPKULTURY

Waldemar Łysiak z „białym krukiem” i autorem tekstu

BIBLIOFILSTWO W CZASACH POPKULTURY

„AMOR LIBRORUM SIVE AMOR PATRIAE” *

W dzisiejszym świecie wzorcami do naśladowania czyli „elitami” są ludzie znani z tego, że są znani: kopacze piłki z wielkimi tatuażami, piosenkareczki o małych rozumkach, czy też różnego rodzaju aktoreczki przechwaląjace się własną gołą dupą w internecie.

Polskie prawdziwe elity zostały wymordowane w czasie II Wojny Światowej i tuż po niej. Ci co ocaleli byli wyszydzani i ośmieszani, chciano by tradycyjne wartości takie jak: wiara w Boga, patriotyzm i umiłowanie prawdy odeszły do lamusa. Odwieczna walka dobra za złem, Boga z diabłem, prawdy z fałszem. Rządzą nami telewizor, radio, internet – to one kreują różne miernoty na mędrców i zatruwają duszę.

W tym zwariowanym świecie bibliofilstwo jest jednym z ostatnich bastionów patriotyzmu. To bibliofile ocalając stare druki i książki z minionych lat, ocalają pamięć o dawnych czasach i prawdziwych elitach. Zbieracze, pasjonaci, poszukiwacze to swoista „arystokracja” ratująca miniony świat dla przyszłych pokoleń.

„Cymbalistów było wielu ale każdy wysiadał przy Jankielu” ( czy jakoś tak – pamięć już nie ta …). Wielkich zbieraczy jest jeszcze w Polsce legion, no może kohorta – ale KRÓL jest tylko jeden. Przyjaciele i wrogowie, miłośnicy i zazdrośnicy mówią jednym głosem, że numerem pierwszym jest WALDEMAR ŁYSIAK. Tak panie i panowie ten najwybitniejszy polski pisarz jest jednocześnie największym kolekcjonerem w Polsce. Na rynku antykwarycznym piękne, efektownie oprawione książki zdarzają się często, ale są z reguły zniszczone i zużyte. Miałem to niebywałe szczęście, że zwiedziłem Łysiakowy SEZAM i wysłuchałem jego opowieści o książkach. O tym, że w bibliofilstwie liczy się przede wszystkim stan zachowanie i unikatowość. Ta ogromna biblioteka wygląda jakby wszystkie książki opuściły dopiero co drukarnię ( w grypserze bibliofilów – książki takie określa się jako zachowane w stanie „menniczym”). Nigdy, nigdzie nie widziałem tak cudownej kolekcji. Księgozbiór ten jest podzielony niejako na działy:

1. Oprawy introligatorskie największych polskich przedwojennych wirtuozów – Radziszewskiego, Jahody, Semkowicza i innych.

2. Oprawy „wydawnicze” z XIX i pierwszej połowy XX wieku. Dopiero ten zbiór pokazuje jak pięknie były wydawane książki onegdaj. Te oprawy tłoczone złotymi i wielobarwnymi ornamentami na grzbietach i frontach, księgi w skórach i płótnach a wszystko jak z pod igły.

Większość dzisiejszych książek jest wydawana na kiepskim papierze w marnych oprawach, bo liczy się tylko zysk. Jednak bibliofil Łysiak nigdy by sobie na taką bylejakość nie pozwolił. Jego umiłowanie piękna powoduje, że otrzymujemy jego książki zawsze na doskonałym papierze i w pięknych oprawach. Nie bez przyczyny „MALARSTWO BIAŁEGO CZŁOWIEKA” jest uważane za „rolls-royca polskiej książki”. Bo nie tylko treść ale i cała poligrafia są tu klasy królewskiej.

Pytanie z sali:

– Czy widziałem jedyny istniejący egzemplarz pierwszego wydania „Trenów” Kochanowskiego?

– Nie tylko widziałem ale i dotykałem!

– Czy widziałem cudownie odnaleziony obraz Juliusza Kossaka „SOMOSIERRA”?

– Tak! Kontemplowałem go przez długi czas. Widziałem również na własne oczy takie cuda jak „Dwa światy” Juliana Fałata czy też „hipostazę”, jedyny znany portret pędzla Ludwika Zeiga pt. „Portret dziewczyny”. Nie mniej wzruszeń dostarczył mi widok szwoleżerskiej czapki spod Somosierry (jest to jedna spośród sześciu istniejących na świecie). Ta czapka była na głowie Polaka, który brał udział w szarży wszech czasów.

Wszystkim zakochanym w książkach i drukach bibliofilskich i wszystkim którzy chcieliby zobaczyć namiastkę królewskiej kolekcji Waldemara Łysiaka odsyłam do książek o jego zbiorach i gorąco je polecam. Są to „Wyspa zaginionych skarbów”, „EMPIREUM”, „Życie erotyczne Księcia Józefa” i „Historia Saskiej Kępy”

Zbierajmy i kochajmy książki, zwłaszcza te które przekazują nam miłość do Ojczyzny, uczą patriotyzmu i niosą nadzieję na ukształtowanie prawdziwych elit.

To niewiarygodne ale 8 marca Waldemar Łysiak skończy 75 lat!

A więc drogi Mistrzu – 100 lat i owocnych łowów bibliofilskich życzy

Sławomir Gralka i redakcja „Kuriera Ostrowskiego”

*”UMIŁOWANIE KSIĄG CZYLI UMIŁOWANIE OJCZYZNY” Waldemar Łysiak