
Początek roku jest zawsze czasem zadumy i refleksji. Wszystko przemija, nawet poezja o czym pisał wielki Norwid w swoim wierszu „Na zgon Poezji – Elegia” :
„Ona umarła! …są – ż smutniejsze zgony?
I jak pogrzebać tę śliczną osobę?
Umarła ona na ciężką chorobę
Która się zowie: pieniądz i bruliony”
Ten Norwidowski lament nad grobem poezji przepięknie skomentował Aleksander Michaux:
„I cóż winnaś, Poezjo, że nie dajesz chleba
Że gdy kogo ukochasz – najczęściej ma kwiaty,
Lub złoty laur na głowie, lecz na butach łaty…”
Wszystko to pasuje do naszego wieszcza, który umarł w wielkiej biedzie i zapomnieniu w paryskim przytułku…
Cyprian Kamil Norwid urodził się 24 września 1821 roku w majątku Laskowo-Głuchy w rodzinie szlacheckiej. Nasz przyszły wielki poeta był typowym genialnym samoukiem (zaliczył tylko pięć klas; nie otrzymał promocji do klasy szóstej!). Jego pierwszym oficjalnym wierszem był „Mój ostatni sonet”, który ukazał się w prasie warszawskiej:
„Teraz więc, póki jeszcze Niebo łaskawsze,
Póki jasność Twych spojrzeń jeszcze dla mnie świeci,
A zasłona przyszłości czarnych chmur nie wznieci,
Żegnam Ciebie, o luba, żegnam Cię na zawsze”
Ten jego debiut zyskał wielkie uznanie i prognostyk, że oto narodził się wybitny poeta. Norwid uczęszczał wtedy do szkoły malarskiej gdzie uczył się rysować, malować i rzeźbić. W roku 1842 otrzymał paszport na wyjazd w celu dalszej edukacji w sztuce rzeźbiarskiej. Pojechał do Drezna a później do Włoch gdzie w Rzymie wraz z grupą Polaków w 1845 roku przystępuje do bierzmowania. Tutaj spotyka go również bardzo przykra niespodzianka – dostaje wezwanie do stawienia się w ambasadzie rosyjskiej (wszak formalnie jest poddanym rosyjskim) gdzie otrzymuje propozycję współpracy. Norwid kategorycznie odmawia i od tej chwili jest nielegalnym imigrantem. Wyjeżdża w Poznańskie ale zostaje aresztowany i osadzony w berlińskim więzieniu. Tam w ponurej, wilgotnej celi dostaje zapalenia uszu co będzie później skutkowało głuchotą. W więzieniu napisał wstrząsający wiersz „Monolog”:
„Często z rozpaczą słucham, jak obecność taje
Kroplami chwil wpada w odmęt zapomnienia,
A człowiek Bóg wie komu życie zaprzedaje”
Cyprian Norwid po opuszczenia więzienia cały czas zajmuje się sztuką i działalnością patriotyczną. Niestety nie potrafi ułożyć sobie życia osobistego. Często podróżuje podziwiając piękno Włoch czy Grecji. W roku 1849 przybywa do Paryża gdzie zdąży jeszcze spotkać się z Juliuszem Słowackim i Fryderykiem Chopinem. Po śmierci tego drugiego napisze jeden z najpiękniejszych i najbardziej wstrząsających tekstów jaki powstał w języku polskim. Nekrolog:
„Rodem warszawianin, sercem Polak a talentem świata obywatel, Fryderyk Chopin zszedł z tego świata (…). Słowa te najpełniej ukazują sylwetkę naszego genialnego wirtuoza.
W roku 1851 Norwid ukończył pisanie swojego najpiękniejszego wiersza „Bema pamięci żałobny rapsod”, który został wydrukowany dopiero w 1910 roku! Poeta, który borykał się z wielką biedą często wyjeżdżał w poszukiwaniu pracy – był nawet w Ameryce – ostatecznie osiadł w Paryżu. Tutaj zajmował się szeroko pojęto twórczością, pisał poezje, malował obrazy i wykonywał piękne rysunki. Cechą twórczości Norwida jest jej zagadkowość, twierdził on, że sztuka doprowadza do ołtarza a jego poetyckie credo dotyczące sztuki brzmiało:
„I tak ja widzę przyszła w Polsce sztukę,
Jako chorągiew na prac ludzkich wieży,
Nie jak zabawkę ani jak naukę,
Lecz jak najwyższe z rzemiosł apostoła
I jak najniższą modlitwę anioła”
Bohdan Urbankowski w swojej „Księdze” opowiada losy wielkiego poety i czasu w jakim przyszło mu żyć i tworzyć. Wiek XIX, to przecież wiek gdzie Polska nie istniała, podzielona przez trzech zaborców a wielu Polaków, którzy nie zgadzali się na niewolę musiało żyć na obczyźnie. Norwid do końca swojego życia mieszkał w Paryżu, jego pierwsza książka „Poezje” ukazała się w Lipsku w roku 1863! Kolejny przygotowany przez niego zbiór poezji „Vade-mecum” ukazał się dopiero wiele lat po jego śmierci. Ostanie lata swojego życia ciężko schorowany spędził w paryskim przytułku dla Polaków. Umarł w roku 1883 a jego ostatnie wypowiedziane słowa „Przykryjcie mnie lepiej” nabrały znaczenia symbolu.
Książka jest wydana przepięknie, oprócz życiorysu poety wypełniona jest jego wierszami, malunkami i rysunkami. Warto mieć takie cacko na półce…
