„Czarny ptasior” – Joanna Siedlecka

„ Jakie dobrodziejstwo Ci uczyniłem, że mnie tak nienawidzisz?” (stara żydowska mądrość)

Józef Lewinkopf był synem żydowskiego przemysłowca, urodził się w Polsce w 1933 roku, mieszkał w Łodzi i jadł polski chleb. Po wojnie w 1957 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych i tu objawił się jako pisarz – Jerzy Kosiński. Międzynarodowy rozgłos przyniosła mu książka pt.”Malowany ptak”. Książka o losach małego żydowskiego chłopca w czasie II Wojny Światowej (miała to być jego fabularyzowana biografia).

Boże mój czego tu nie ma!! Antysemityzm wyssany z mlekiem matki Polki, zdziczenie i zwyrodnienie polskich chłopów – zbiorowe gwałty i stosunki zoofilskie – istny horror! Biedny mały Jureczek po tych traumatycznych przeżyciach stracił mowę na kilka dobrych lat… Opis tego strasznego dzieciństwa stał się częścią jego oficjalnej biografii, która była zamieszczana w wielu encyklopediach zachodnich. No i wtedy nie wiadomo po co i przez kogo inspirowana wkroczyła Pani Joanna Siedlecka. Pani Siedlecka postanowiła pójść wojennym szlakiem Kosińskiego i potwierdzić jego straszliwe przeżycia. Jakież było jej wielkie zaskoczenie kiedy okazało się, że ta książka jest zwykłym szalbierstwem i oszustwem. Jeżeli są zawarte jakieś fakty w „Malowanym ptaku” to tylko w charakterze pół prawd, np. Kosiński służył rzeczywiście jakiś czas do mszy i upuścił mszał – ale nikt go za to nie wrzucił do kloaki i nie stracił przez to głosu. Albo opis gdy złapano wielkiego suma i przybiegł wraz z innymi go oglądać – nie wrzucono go wtedy do wody i nie próbowano go utopić i dobić rzucanymi kamieniami. Okazało się, że cała ta książka Jerzego Kosińskiego to zwykły paszkwil i mistyfikacja. Całą wojnę wraz z rodzicami przeżył w Dąbrowie Rzeczyckiej nad Sanem. W tej wsi mieszkało jeszcze wielu innych Żydów, którzy udawali Polaków. Cała wieś ich ochraniała, pomagała i karmiła. Czuwał nad tym ksiądz katolicki, Eugeniusz Okoń (przypominam, że w Polsce za pomoc i ukrywanie Żydów wykonywano karę śmierci – chyba wszyscy wiedzą co się stało z rodziną Ulmów!) A tu cała wioska solidarnie, po chrześcijańsku dała świadectwo umiłowania Chrystusa. Joanna Siedlecka opisała też sytuację gdy w 1989 roku Kosiński przyjechał do Polski i w Warszawie na ul. Wiejskiej w siedzibie „Czytelnika” miał spotkanie autorskie. Na to spotkanie wybrali się również przedstawiciele wioski, która go ukrywała w czasie wojny. Przyjął ich bardzo lodowato i wyniośle ale zakupili „Malowanego ptaka”, którego po powrocie przeczytali. Wcześniej ta książka nie była im znana. Czy możemy sobie wyobrazić ich szok i przerażenie? Czy było warto go ratować? Zawsze warto w imię chrześcijańskich zasad. Ale książka Jerzego Kosińskiego została przetłumaczona na wiele języków i cały świat się dowiedział o „polskim antysemityzmie, brudnych i wiecznie pijanych sadystycznych chłopach polskich. Pani Joanna Siedlecka bezspornie udowodniła, że Kosiński oczernił i napluł swoim zakłamanym piórem na polską, katolicką wieś. Te jego wypociny zamiast trafić na śmietnik historii trafiły na duży ekran. Kilka miesięcy temu książka Jerzego Kosińskiego została sfilmowana i niedługo zrobi (zapewne) wielką karierę. Środowiska, które temu patronują są niebywale odporne na prawdę i nawet nie próbują dyskutować z faktami. Jakże strasznie musi krwawić serce potomkom ludzi którzy z narażeniem własnego życia ratowali innych.Jeżeli ktoś ma w domu „Malowanego ptaka” Kosińskiego to proszę wrzucić go do kloaki, bo tam jest jego miejsce a „Czarny ptasior” Joanny Siedleckiej to naprawdę górna póła!!

PS.

Gdy udowodniono Kosińskiemu, że wszystkie jego książki są plagiatem (np. „Wystarczy być” to plagiat „Kariery Nikodema Dyzmy” T. Dołęgi-Mostowicza) lub zostały napisane przez „murzynów” popełnił samobójstwo. Panu Jerzemu Kosińskiemu życzę żydowskiego SZEOL- śmierci moralnej jako kary za złe życie, a Wam drodzy czytelnicy – SZALOM !!