
Historia ludzkości to historia wzajemnego mordowania się „małp człekokształtnych” noszących szumną nazwę „istota rozumna”. A w tych historiach najbardziej fascynujące są operacje specjalne przeprowadzane na lądzie, morzu, w powietrzu i pod wodą. Czasami garstka ludzi o niezwykłej wyobraźni i wielkiej odwadze zmieniała losy świata.
Najsłynniejsza wojna starożytności, to wojna między Grekami i Trojanami. Konflikt ten trwał dziewięć lat bez rozstrzygnięcia, dopiero w dziesiątym roku wojny Odyseusz człowiek niezmiernie przedsiębiorczy wymyślił podstęp, który zniszczył Troję. Najpierw ogłosił, że morale Greków upadło i wracają do swoich domów (po raz pierwszy użyta została dezinformacja) a następnie nakazał zbudować ogromnego drewnianego konia, do którego wnętrza wszedł on sam i dwudziestu dwóch śmiałków. Ryzykował wiele bo Trojanie mogli spalić tego konia, jednak ich pycha była ogromna i wciągnęli za mury Troi to „kukułcze jajo”. A dalej to już wiadomo… Właśnie od tego wydarzenia pochodzi sławne stwierdzenie „Boję się Greków i ich darów”.
A taki Aleksander Wielki swoją pomysłowością podbił pół świata. Zawsze starał się odkryć słabości wroga i przed każdym konfliktem gromadził informację na temat klimatu, roślinności czy też hydrologii atakowanego obszaru. Był prekursorem zimowych nocnych ataków (rzecz wcześniej niespotykana), które doprowadzały do paniki atakowane armie. Aleksander udowodnił, że na wojnie wyobraźnia może odgrywać decydującą rolę. Ale, że nie ma nic wiecznego, po jego śmierci imperium, które stworzył rozpadło się jak domek z kart.
Asasyni, tajemnicza sekta zabójców demonicznego Starca z Gór. Ci fanatyczni mahometanie do perfekcji opanowali sztukę mordów politycznych. Nikt na kogo wydano wyrok nie mógł czuć się bezpieczny bo opłaceni zabójcy posługując się przekupstwem, cierpliwością i mimikrą potrafili miesiącami osaczać swoją ofiarę. Na przykład dwóch zamachowców przez pół roku udawało chrześcijańskich mnichów i kiedy tylko nadarzyła się okazja zamordowali Konrada z Montferratu, króla jerozolimskiego. Zabójcy zostali pojmani i straceni ale dla tych fanatyków śmierć „dla sprawy” była przepustką do nieśmiertelności w ich mitycznym raju…
Renesans w Europie to nie tylko rozkwit sztuk pięknych, architektury i handlu. Ludzie związani z wojskiem doszli do wniosku, że tam gdzie jest problem techniczny to istnieje też techniczne rozwiązanie i należy analizować metody specjalne. Ferdynand Aragoński nie potrafił zdobyć Neapolu i dopiero lektura „Wojen greckich” dostarczyła mu genialnego rozwiązania – należy do miasta wedrzeć się poprzez akwedukt! A więc przede wszystkim rozum a nie tępa siła.
A teraz przenieśmy się na bardziej egzotyczny rejon świata, konkretnie do Japonii pod rządami Tokugawów. Wypadki, które tam nastąpiły są doskonałym przykładem operacji specjalnych. Przez dwa lata czterdziestu siedmiu roninów planowało zemstę na możnowładcy, który podstępem doprowadził ich pana do okrycia się hańbą w wyniku czego musiał popełnić samobójstwo. Opracowali perfekcyjny plan i w śnieżną noc 14 grudnia 1702 roku zaskoczyli znacznie silniejszą ochronę twierdzy wroga i dokonali zemsty – na grobie swojego przywódcy położyli głowę człowieka, który go zniszczył a później pokornie czekali na wyrok (wszyscy musieli popełnić seppuku.
Czy akcje specjalne zawsze odnosiły zamierzony skutek ? Czasami tak, czasami nie. Podczas II Wojny Światowej prezydent Roosevelt nakazał zlikwidowanie admirała Yamamoto. Amerykanie dowiedzieli się gdzie i kiedy ten japoński admirał będzie odbywał inspekcję i wysłali osiem samolotów myśliwskich. Cztery z nich zaatakowały samolot Yamamoto, który w płomieniach spadł do dżungli a sami bezpiecznie wrócili do swojej bazy. Zabicie admirała zmieniło bieg wojny na Pacyfiku. Po jego śmierci Japończykom nie udało się już wygrać ani jednej wielkiej bitwy morskiej.
Przykładem negatywnym akcji specjalnych jest zabicie niemieckiego bandyty Reinharda Heydricha. Ten arcyłotr został zlikwidowany przez czeskich spadochroniarzy ale w akcie zemsty Niemcy rozstrzelali piętnaście tysięcy Czechów i na cześć swojego „idola” proceder mordowania ludzi gazem w obozach koncentracyjnych nazwali „operacją Reinhard”. Od razu poznać, że Niemcy to „rasa panów”!!
I tak wiek za wiekiem, dekada za dekadą, rok po roku, gatunek ludzki obmyśla sposoby by przechytrzyć bliźniego swego. Tysiące operacji, setki niesamowitych przykładów ludzkiej pomysłowości w jaki sposób zmienić wroga w martwą naturę.
P.s. Podczas ostatniej wojny światowej pewien niemiecki oddział szkolił się do działań na terenie zajętym przez Rosjan. Oprócz nauki języka i noszenia rosyjskich mundurów jedno ze szkoleń polegało na piciu dużej ilości wódki!!!
