Edward Brooke-Hitching „GALERIA SZALEŃCA”

(Kliknij żeby powiększyć)

„Co z ciebie za rycerz, skoro gołą dupą nie potrafisz jeża ubić?”

Dzisiejsza lektura jest wypełniona od okładki do okładki najdziwniejszymi dziełami sztuki, jakie stworzyła ręka ludzka w całej swojej historii. A więc mamy tutaj sztukę przeznaczoną do zniszczenia, dzieła stworzone tylko po to by je pogrzebać, obrazy psiogłowców, duchów, pierwszy portret kanibala czy też portret włoskiego mnicha, który tak często lewitował , że został uznany za patrona samolotów pasażerskich! Ukazany jest tutaj cały przekrój osobliwości jakie powstały od czasów prehistorycznych aż po wytwory sztucznej inteligencji. Ten zbiór kuriozów doskonale pokazuje w jaki sposób rozwijała się wyobraźnia artystów i uświadamia nam, że sztuka była pierwszym wspólnym językiem gatunku ludzkiego.

Sztuka towarzyszyła ludziom „od zawsze”, świadczy o tym odnaleziony wizerunek człowieka wyryty w jaskini przez prehistorycznego artystę. Naukowcy po wielu żmudnych badaniach doszli do wniosku, że powstał on – bagatela! – ponad 35 tysięcy lat temu

W roku 1999 dwóch rabusiów grobów odkopało niedaleko Nebry (Niemcy) skarb z epoki brązu: miecze z brązu, toporki, dłuta i rzecz zdumiewającą – dysk o średnicy 30 centymetrów pokryty złotymi symbolami. Skarb odzyskano dopiero w 2002 roku (rabusiów i antykwariusza pasera zapuszkowano) i przystąpiono do badań. Okazało się, że dysk powstał około 1600 lat przed naszą erą i przedstawia najstarszy znany nam obraz kosmosu. Wśród inkrustowanych symboli Słońca i Księżyca ukazano Plejady, które są usytuowane tak jak były wówczas widoczne na północnoeuropejskim niebie. I tu natrafiono na zadziwiającą zagadkę: badania dowiodły, że miedź zawarta w dysku pochodzi z miejscowej kopalni ale złoto przywędrowało z zamorskiej Kornwalii!!

W jaki sposób? I czy to naprawdę wytwór ludzkiej ręki?

W Sztokholmie w Szwedzkiej Bibliotece Narodowej przechowywany jest największy na świecie iluminowany manuskrypt o długości 92 centymetrów i wadze 75 (!) kilogramów. Codex ten jest nazywany Szatańską Biblią bo według legendy powstał w jedną noc przy pomocy niejakiego Lucyfera…. Proszę się nie przestraszyć ale w tej księdze jest zawarty portret diabła namalowany z natury. Księga ta była pierwotnie przechowywana na Zamku Królewskim ale w roku 1697 wybuch tam pożar. Kiedy płomienie zaczęły dochodzić do biblioteki, kustosz chcąc uratować to bezcenne dzieło, zataszczył je do najbliższego okna i wyrzucił…wprost na głowę pechowego przechodnia! Od razu chciałbym wszystkich uspokoić – księga przeżyła!

Kolejną bogato ilustrowaną księgą tu prezentowaną jest manuskrypt odnaleziony przez polskiego antykwariusza Wojnicza we Włoszech w roku 1912. Księga ta do dzisiaj wywołuje emocje, gdyż ukazuje ilustracje roślin, które nie występują na Ziemi i jest napisana językiem, którego nikt nie potrafi odszyfrować (biedzili się nad tym tekstem różni kryptolodzy, matematycy, kontrwywiady cywilne i wojskowe, nie pomogły również komputery najnowszej generacji). Ustalono tylko, że ta księga n i e j e s t fałszerstwem i w dalszym ciągu czeka na rozwiązanie swojej tajemnicy.

Pod koniec XV wieku Hieronim Bosch stworzył zdumiewające arcydzieło, tryptyk „Ogród rozkoszy ziemskich”. Obraz jest szczelnie wypełniony dziwnymi stworzeniami, gargulcami, diabłami, uczłowieczonymi zwierzętami… Od wielu stuleci różni eksperci próbują rozszyfrować symbolikę zawartą na tym płótnie. Niedawno w roku 2014 zauważono na gołych pośladkach jednej z postaci z piekła (trzecia część tryptyku) namalowane nuty. Po przełożeniu starego zapisu 49 nutowego na dzisiejszy współczesny zapis, utwór został zaaranżowany na fortepian i nagrany. Można go odsłuchać na You Tube pod uroczym tytułem „Hieronima Boscha melodia z tyłka”. Kto by pomyślał, że po tylu latach nuty wzięte z pupy zrobią karierę!

Któż nie zna „Mony Lisy” Leonarda da Vinci? Jak się dowiadujemy z książki portret ten wywołuje skrajne emocje, od miłości do nienawiści. Na przykład zachwycony Napoleon kazał go powiesić w swojej sypialni. Jej nieodgadniony uśmiech spowodował dwa samobójstwa – w roku 1852 młody artysta Luc Maspero wyskoczył z okna, bo jak napisał w liście pożegnalnym „Woli umrzeć, niż zmagać się z jej uśmiechem”. Kolejny „zakochany” w 1910 roku stanął przed obrazem i się zastrzelił (prawdziwy „postrzeleniec”!). „Mona Lisa” była obrzucana kamieniami, polewana kwasem i kawą i dlatego dzisiaj możemy podziwiać ją schowaną za kuloodporną szybą.

Co my tu jeszcze mamy? Obrazy namalowane farbami pozyskiwanymi w makabryczny sposób (specyficzny brązowy kolor uzyskiwano przez mielenie zmumifikowanych zwłok starożytnych Egipcjan…), konterfekty brodatych niewiast, obraz ukazujący prawdziwą koronację trupa kobiety, „genialne” (tak zadecydowali eksperci!!) obrazy namalowane przez małpy i wiele, wiele innych osobliwości.

P.S. Cytat, od którego zacząłem recenzję książki jest listem jaki Kozacy napisali do tureckiego Sułtana… Proces twórczy powstawania tego listu genialnie zilustrował swoim obrazem Ilja Riepin.