Jana Sztaudynger

Sławomir Gralka poleca Jana Sztaudyngera

Spotkanie autorskie. Na sali tłum ludzi. Jeden z czytelników prosi – niech Pan opowie jakąś fraszkę polityczną. Pan Jan uśmiechnął się pod nosem i błyskawicznie odpowiedział – dobrze opowiem:

„Ale umówmy się jak dobrzy sąsiedzi

Ja opowiem a Pan posiedzi!”

Książki które dzisiaj anonsuję należy czytać symultanicznie, ponieważ jedna z nich jest zbiorem prawie wszystkich fraszek Jana Sztaudyngera, a druga to tom wspomnieniowy napisany wspólnie z córką Anną. Ta druga jest nieszablonową autobiografią bo cała droga życiowa jest tu opowiedziana jako rozmowa córki z swoim tatą. A kim był Sztaudynger? To polski poeta, satyryk a przede wszystkim genialny fraszko-pisarz. A jak jest rola fraszki?

„Fraszka jedynie wtedy spełnia swoją rolę

Kiedy pachnie jak róża i jak róża kole”

Był on z wykształcenia pedagogiem zafascynowanym teatrem lalek. Ta jego pasja uczyniła z niego wykładowcę – oczywiście nauczał o teatrze lalek. Zbierał wszystkie książki w których była choćby najmniejsza wzmianka o teatrze lalek. A jakie miał marzenie? Chciał zgromadzić wszystkie wydania „Don Kichota” w językach całego świata. Jakie to piękne… A wiecie kiedy następuje śmierć poety?

„Gdy nikt już jego książek nie otwiera

Wtedy dopiero poeta umiera”

Więc nie dajmy umrzeć fraszce, tej piękniej, tej mądrej i tej pikantnej:

„Kto śpi, nie grzeszy, więc miła osobo

Nie będzie grzechu, gdy prześpię się z Tobą”

W sowich rozmowach z córką opowiada o swojej twórczości, swojej rodzinie i przyjaciołach. Jest to kopalnia wiadomości o czasach minionych i wielkich twórcach sztuki i kultury tamtej doby. Większość jego wspomnień zostało napisanych w szpitalu, gdzie przez ostatnie miesiące swojego życia przebywał Pan Sztaudynger ale dobry humor nigdy go nie opuszczał. Jedna z salowych powiedziała do niego z lekceważeniem – Siedzi Pan i pisze, i pisze, ale żeby choćby coś z tego było! Na to jeden z pacjentów odpowiedział – Ależ proszę Pani za to płacą i to dobrze płacą. Na to ona – A to ja bym chciała tak się położyć i zarabiać sobie…Na co Pan Jan z dużym uśmiechem na twarzy powiedział – Niech się Pani kładzie a damy Pani zarobić! Salowa uciekła w popłochu i już nigdy nie zaczepiała naszego poety bo:

„Honoru trzeba strzec

Od frontu i od plec”

A tak w ogóle fraszka to królewska zabawa, którą zajmowali się najwięksi polscy poeci Rej i Kochanowski. Te krótkie rymy które stworzył Pan Sztaudynger mówią o paradoksach życia:

„Nie wiem doprawdy czemu

Lecz trzeźwe sądy mam po pijanemu”

o sprawach męsko-damskich (a jakże!):

„Ja byłem zwierzę. Ona święta

Ale szeptała – Lubię zwierzęta”

o zwyczajnym życiu i przemijaniu:

„Bądź sprawiedliwym dla innych Panie,

Dla siebie proszę o zmiłowanie…”

o naszej Ojczyźnie

„Złodziej na złodzieju, złodziejem pogania

Dosyć moja Polsko tego rozkradania!”

Minęło już pół wieku od śmierci Jana Sztaudyngera a jego fraszki wciąż wywołują zachwyt i wciąż są aktualne.

„Polska A Polsce B

Każe się całować w D”

Czy coś się zmieniło przez te wszystkie lata?

„Mała mi się spodobała,

Marzę już o jej upadku,

A wtedy ona cmok mnie w rękę:

– bardzoście przyjemni dziadku”

Drodzy Państwo, nie zaśniecie przy tych fraszkach:

„Jak ocalić takie jagnię,

Które samo wilka pragnie?”