

Czy widziałeś Ojcze Święty
Dzieci śliczne jak aniołki
Na sztachety powbijane,
Kto je teraz poprowadzi
Na spotkanie z tobą Boże?
One przecież takie małe
Zbłądzą same w tych przestworzach….
Lech Makowiecki „Wołyń 1943r”
W Katyniu zamordowano około 22 tysiące naszych rodaków – wypominamy to ciągle (i bardzo dobrze!) Rosjanom, a na Wołyniu wymordowano co najmniej 150 tysięcy Polaków (niektóre źródła podają, że ponad 200 tysięcy!). O tym drugim mordzie mówi się bardzo rzadko, bardzo cicho, a już teraz gdy trwa wojna rosyjsko-ukraińska to już lepiej w ogóle o tym nie wspominać, bo tak mogą postępować tylko „ruskie onuce”. Zawsze jest nie ten czas, nie ta pora, za wcześnie, za późno…!
Jak niewygodny to temat przekonał się ostrowski pieśniarz i kompozytor Dariusz Grzybkowski, który napisał znakomitą piosenkę o Wołyniu a You Tube (algorytm?) zadecydował, że treść tego utworu jest nieodpowiednia dla ludzi młodych i żeby ją odsłuchać to trzeba się zarejestrować i być osobą pełnoletnią!! Oczywiście, według tego kanału najgorsze „bluzgi” raperów czy pornograficzne teledyski są odpowiednie dla ludzi młodych a zdeprawować ich może tylko wiedza o polskich losach!!
Ukraińcy na swoich ziemiach stawiają pomniki Banderze a ich prezydent jeszcze niedawno buńczucznie mówił : wy Polacy nie będziecie nam wybierali bohaterów narodowych! Nasz „naczelnik” Jarosław Kaczyński odpowiedział wtedy – z Banderą na sztandarach nie wejdziecie do Unii Europejskiej! Czyżby? Ukraińcy na swoich ziemiach mogą hołubić bandytów OUN (w końcu każdy kraj ma swojego bohatera: Ruscy mają Stalina, Niemiaszki Hitlera, Ukraińcy Banderę a Polacy Pileckiego i Jana Pawła II) a nam na własnej ziemi, we własnym kraju uniemożliwia się oddanie hołdu pomordowanym na Wołyniu. Doskonały rzeźbiarz Andrzej Pityński (twórca między innymi Pomnika Katyńskiego w Jersey City) podarował narodowi polskiemu swoją przejmującą rzeźbę upamiętniającą tamte straszliwe wydarzenia i w całej Polsce nie ma dla tego monumentu miejsca!!
Jak ma nastąpić porozumienie, pojednanie między Polakami i Ukraińcami skoro jakieś „krasnoludki” próbują zamilczeć tą ohydną zbrodnię – najlepiej siedźmy cicho, bo jeszcze nie teraz, nie ten czas, za wcześnie, za późno etc.!
Książek poświęconych tamtym dramatycznym wydarzeniom na Wołyniu jest stosunkowo niewiele. Gdyby nie prace takich odważnych ludzi jak państwa Siemaszków, Stanisława Srokowskiego, księdza Isakowicz-Zaleskiego czy publikacja pani Joanny Wieliczka-Szarkowej to ta zbrodnia nie przedostałaby się do ogólnej świadomości polskiego społeczeństwa. Po odzyskaniu wolności przez Polskę w 1989 roku dokonano ogromnych zaniedbań w odkrywaniu białych plam historycznych i dzisiaj mało kto wie (a zwłaszcza młodzież), że Polska podczas Drugiej Wojny była ofiarą trzech ludobójców – Niemców, Sowietów i Ukraińców. Zastanawiające jest to, że my Polacy przepraszamy przez te wszystkie lata za zbrodnie niepopełnione – Jedwabne czy też prowokację kielecką, a nie potrafimy upomnieć się o godne upamiętnienie tylu tysięcy pomordowanych naszych braci. Dzisiejsze podręczniki bardzo enigmatycznie omawiają tragedię wołyńską, bez zagłębiania się w przyczyny tego bestialstwa. Województwo wołyńskie ze stolicą w Łucku było drugim co do wielkości województwem w Polsce przedwojennej. Polacy tu mieszkający stanowili około 17 procent ludności (była to przeważnie ludność wiejska wywodząca się z dawnej szlachty zaściankowej) ale to właśnie oni dokonywali „cudów” gospodarczych na tej cywilizacyjnie zapóźnionej ziemi. A jaki był stosunek do ciężkiej pracy i polskiej administracji chłopstwa ukraińskiego niech świadczy wypowiedź jednego z nich: „Suoboda była, kiedy nie było ani Rosjan ani Polaków. Kto chciał to robił, jak kto był silniejszy to odbierał i zasiewał swoim zbożem i temu co był silniejszy, to było lepiej” . Ciekawa mentalność, nieprawdaż? Książka, którą dzisiaj polecam jest rzetelnym wykładem o tym straszliwym mordzie dokonanym przez sąsiadów Ukraińskich na Polakach. Pani Szarkowa w swojej pracy próbuje znaleźć odpowiedzi na pytania jakie były przyczyny konfliktu, dlaczego Ukraińcy zamieszkujący te ziemie wspólnie z Polakami dopuścili się takich bestialstw i dlaczego są tak dumni z Bandery.
Ps.1 Dla wszystkich którzy twierdzą, że kult Bandery to kit, zamieszczam fotografię flagi banderowskiej (jedną z wielu) którą zrobiłem będąc na Ukrainie przed „zarazą covidową”. Wisi ona tuż obok polskiego klasztoru w Jazłowcu, gdzie ugościły nas cztery dzielne Siostry Niepokalanki, ciężko pracujące by pomagać okolicznej ludności. Kochane siostrzyczki były bardzo wzruszone gdy pan Grzybkowski zaśpiewał dla nich swoją „zakazaną” pieśń o Wołyniu. A ten banderowski „symbol” wisi wszędzie – na Okopach Świętej Trójcy i na krzyżach rzymskokatolickich…
Ps.2 Niejaki Łukasz Jasina rzecznik MSZ powiedział w imieniu narodu polskiego „Wszyscy jesteśmy sługami narodu ukraińskiego” Nasz wielki rodak, prawdziwy książę kościoła kardynał Stefan Wyszyński jasno stwierdził: „Każdy naród pracuje przede wszystkim dla siebie, a nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej Ojczyzny!”
…. Przebaczyć można tylko tym, którzy proszą o wybaczenie. Udzielenie przebaczenia komuś kto nie wyraża skruchy i chęci poprawy jest pochwałą grzechu, czyli grzechem ciężkim – TAK MÓWI KATECHIZM!! Przebaczymy ale poproście o przebaczenie!!!
Ps. 3 Ambasadorowi Ukrainy w Niemczech Melnykowi, który tak ,,ciepło” mówił o Polsce i Polakach i jemu podobnym dedykuję starą mądrość żydowską: ,,Jaką dobroć ci uczyniłem, że mnie tak nienawidzisz?”
11 lipiec jest Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach.
