
Drogi czytelniku zastanów się (po trzykroć…!) i zaznacz która, z poniższych wypowiedzi jest rasistowska:
a) jestem dumny z tego, że jestem czarny
b) jestem dumny z tego, że jestem żółty
c) jestem dumny z tego, że jestem biały
Jeżeli byłeś na tyle głupi, że nie zaznaczyłeś jedynej słusznej i właściwej odpowiedzi ,,c”, to znaczy, że należy Cię wysłać jak najszybciej na kliniczne leczenie w domu bez klamek, gdzie dowiesz się czym jest rasizm, ksenofobia, homofobia, antysemityzm i jakim złem jest tradycyjna rodzina a jakim dobrem jest wojujący feminizm… Ja na wszelki wypadek przed przystąpieniem do pisania tego felietonu zaszyłem się w czarnej piwnicy gdzie do jedzenia mam tylko czarny chleb a do popijania czarną kawę.
Tytuł ,,MALARSTWO BIAŁEGO CZŁOWIEKA” jest z pozoru ,,rasistowski”, ale on jednoznacznie pokazuje, że w tych cudownie wydanych woluminach będzie mowa o malarstwie, które powstało w Europie i tylko tutaj było uprawiane przez ponad czterysta lat. Czym się ono charakteryzowało? W dużym skrócie – to efekt ,,trójwymiarowości”, perspektywa (skośna, żabia, obrotowa, sufitowa…) i światłocień. Malarstwo iluzjonistyczne przez setki lat uprawiali tylko malarze cywilizacji zachodniej (to oczywista oczywistość), więc gdzie tu rasizm?
Święty Łukasz jest patronem (nieprzypadkowo!) lekarzy i malarzy. A więc malarstwo jest swoistym balsamem dla naszych oczu i lekarstwem dla duszy udręczonej przez wredną codzienność. O malarstwie pisało już wielu, ale tak pięknie i nie nużąco potrafi chyba tylko maestro Łysiak. Księgi te (jak już wspomniałem wydane są super luksusowo, bo przecież arcydzieła malarstwa potrzebują pięknych ram a tutaj są zamieszczone reprodukcje najwyższej jakości, na najlepszym papierze kredowym, oprawionym w czerwone ,,królewskie” płótno) są przepięknym wykładem o naszej cywilizacji chrześcijańskiej, która coraz bardziej jest rugowane przez ,,pożytecznych idiotów”
Za prekursora malarstwa ,,trójwymiarowego” jest uznawany Giotto, który jako pierwszy próbował zastosować perspektywę i światłocień a jego ,,znakiem rozpoznawczym” jest spojrzenie oczy w oczy. Ten Giotto był też niezłym ,,zgrywusem” o czym niech świadczy poniższa anegdota: Zapytany dlaczego maluje świętego Józefa zawsze ze smutną twarzą, mistrz odpowiedział: ,,A czy może być wesoły widząc, że jego żona jest brzemienna i nie mając pojęcia z kim?” Takich pysznych anegdot znajdziecie tu bez liku, są one swoistą ,,przyprawą” do omawianych obrazów bo sztuka to przecież przede wszystkim ludzie… Czy można zakochać się w malarstwie, łotra, hulaki, łobuza (w bójce o pewną niewiastę ciężko zranił rywala) i na końcu mordercy? Takim był właśnie geniusz pędzla Caravaggio! Nikt chyba piękniej nie namalował niewierności świętego Tomasza a jego cudowny obraz pod tytułem ,,Śmierć Najświętszej Marii Panny” wywołał niezły skandal – szczegóły w tomie czwartym.
Czy dzisiaj jeszcze ktoś ma czas na kontemplację, rozmyślania… Georges de La Tour wyczarował przepiękny cykl nokturnów z Marią Magdaleną. Widzimy tu niewiastę siedzącą w mroku trzymającą w dłoni czaszkę (symbol ludzkiej ulotności), zapatrzoną w palącą się świecę, której płomień odbija się w lustrze… Cudowna cisza i płomień Boży… A czy przepiękne mariny Lorraina nie wywołują tęsknoty za ucieczką od obłudy tego świata? Zaokrętować się i ruszyć w podróż do mitycznego Raju… Zachód słońca, przepiękne żaglowce i my czekający na zaokrętowanie, żeby popłynąć do krain utraconych, mitycznych dziewiczych lądów…
A może tęsknicie do czegoś bardziej przyziemnego? Czy wiecie jak wygląda Władca Absolutny? To zajrzyjcie do tomu piątego gdzie ukazany jest cały majestat Króla Słońce Ludwika IV. Z obrazu
Rigauda wyłania się cała pycha tego władcy i jednocześnie w genialny sposób odzwierciedla tamtą epokę. A z Ludwikiem IV wiąże się też bardzo piękna anegdota: Pewnego dnia doniesiono mu, że po Paryżu chodzi człowiek bliźniaczo do niego podobny. Monarcha (Absolutny) nakazał go natychmiast do siebie wezwać. Gdy go przyprowadzono, długo mu się w zdumieniu przyglądał i zapytał:- Czy w młodości dobry człowieku twoja matka bywała w Paryżu?- Matka nigdy Najjaśniejszy Panie, ale ojciec za to bardzo często!Osiem tomów (TYLKO!) a jaka uczta!!Ps. Mam nadzieję, że po tym felietonie nie będę musiał klęczeć przed każdym ,,nie białym”, bo tak mi się porobiło coś z kolanami, że klęczę tylko przed Panem Bogiem i czasami na grochu jak podpadnę swojej małżonce….
