




Mediolan to stolica światowej mody ale my wybieramy światowe arcydzieła.
Jest piękny kwietniowy wieczór. Ląduję w MEDIOLANIE i taksówką podjeżdżam pod swój hotel, który znajduje się w zasadzie w centrum miasta. Jest 22:30 a pod moim hotelem … koczuje cała wioska murzyńska! Śpią na ziemi razem ze swoim całym dobytkiem. Rano zawsze gdzieś znikają i wracają wieczorem. Następnego dnia o siódmej rano budzą nas syreny policyjne. Wypadek? Okazuje się, że 300 metrów od mojego miejsca zakwaterowania znajduje się główny dworzec kolejowy (Stazione di Milano Centrale ), gdzie pomieszkują różni „uchodźcy”.
Przez siedem dni , które spędziłem w Mediolanie codziennie rano na ten dworzec przyjeżdżała policja i wojsko. Patrole chodzą tu z długą bronią! Ja już gdzieś to widziałem ….. Czy to stan wojenny? Nie, to codzienność tego pięknego miasta! Kochani Mediolańczycy czego się tak boicie we w ł a s n y m kraju?
Ale przecież nie będziemy siedzieli w hotelu. Idziemy do sławnej PINAKOTEKI BRERA.
Dlaczego zaczynam od Napoleona? Bo na dziedzińcu galerii jest przepiękna rzeźba Napoleona dłuta samego Antonia Canovy. Kłaniam się nisko cesarzowi i wchodzę do muzeum. A tu znowu zżera mnie zazdrość bo u nas tego nie ma…. RAFAEL, TINTORETTO, CARAVAGGIO i wielu wielu innych gigantów europejskiego malarstwa. Chciałbym pokazać ich wszystkich , tylko jak to zrobić? Więc pokażę Wam tylko dwa obrazy , które można by nazwać – okrutna śmierć i przepiękna doczesność.
Pierwszy z nich namalował Andrea Mantegna, a dzieło nosi nazwę MARTWY CHRYSTUS. Co jest takiego niezwykłego w tym obrazie? Sceny biblijne bardzo często ocierają się o banał a tu artysta zmusza nas do zajrzenia Chrystusowi w rany. Na tym stosunkowo niewielkim obrazie Jezus jest ukazany w niesamowitej perspektywie. Widzimy Jego stopy i dłonie noszące ślady gwoździ. Klaustrofobiczne płótno wywołujące zadumę nad śmiercią Syna Człowieczego i podziwu dla kunsztu artysty.
Wróćmy do doczesności. Był taki malarz Francesko HAYEZ który namalował romantyczną ponad czasową scenę czyli kobietę i mężczyznę w namiętnym pocałunku. Wszystko się rozgrywa w średniowiecznym wnętrzu ale mogłoby się to dziać i dzisiaj. Bo czy jest coś piękniejszego od czystej miłości? Czy ludzie z tamtych epok różnili się od nas? Też kochali, cierpieli i mieli marzenia. A my powielamy ich błędy i marzenia i tak do końca naszych dziejów.
Musimy już opuścić to przepiękne muzeum bo jest tutaj w Mediolanie coś co jest ważniejsze od tej galerii. Pytacie co to takiego? Odrobina cierpliwości. Teoretycznie każdy obraz można wypożyczyć z dowolnego muzeum i obejrzeć go w wybranym miejscu. Lecz czy można wypożyczyć fresk? Fresk do którego Was zaprowadzę namalował tytan, gigant, geniusz – sam Leonardo da Vinci. Malowidło ścienne o którym mowa to „Ostatnia Wieczerza”. Trzeba je koniecznie zobaczyć bo być może jesteśmy ostatnim pokoleniem które je ogląda. Leonardo malując swój fresk posłużył się nietypową techniką, która okazała się bardzo nietrwała. Niewiele tu pomagają renowacje ale arcydzieło swoim majestatem obezwładnia chyba każdego. Stojąc przed freskiem jesteśmy … w środku wieczerzy razem z Chrystusem i jego uczniami. Efekt trójwymiaru osiągnięty pędzlem genialnego Leonarda jest nieziemski. Jest to najbardziej znany wizerunek „Ostatniej Wieczerzy” więc nie będę jej dalej opisywał wspomnę tylko o dodatkowej nie należącej do nikogo dłoni z nożem. Co wielki Mistrz chciał nam powiedzieć?
Czego jest symbolem ta 27 dłoń?
