
Pierwszego marca obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Inicjatywę ustawodawczą podjął o czym należy pamiętać śp. Prezydent prof. Lech Kaczyński, który napisał: „To święto ma być wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji, ich niezłomnej postawy patriotycznej i za krew przelaną w obronie Ojczyzny”. A ja proponuję żeby drugi marca był dniem bezkarności komunistycznych katów:
„Wolne sądy” w wolnej Polsce do oskarżonych o katowanie polskich patriotów zwracały się z … wielkim szacunkiem! Pytano np. oskarżonych czy dobrze się pan dzisiaj czuje, czy nie jest pan zmęczony, a może chciałby oskarżony napić się wody? A jak odnoszono się do świadków?
Tadeusz Płużański w swojej książce pokazuje, że sądy traktowały tych starszych ludzi kolokwialnie mówiąc „z buta”. Ci ludzie którzy byli w stalinowskich więzieniach maltretowani w straszliwy sposób a później w PRL-u wegetowali jako obywatele drugiej kategorii byli butnie „przesłuchiwani” (!)
– Czy na pewno byli więzieni na Rakowieckiej?
– Dlaczego tam trafili?
Bardzo często pojawiały się sugestie, że świadkowie konfabulują, zapewne mylą osoby które ich prześladowały … buta, arogancja i zupełny brak szacunku dla osób represjonowanych. Jedyną karą jaka spotkała stalinowskich zbrodniarzy jest to, że można o nich (jeszcze) pisać. W książce którą dzisiaj polecam autor opisuje swoje spotkania z „bestiami”. Takie książki są w Polsce raczej pozycjami niszowymi, nienagłaśnianymi. W mediach o książkach, o takiej tematyce panuje głucha cisza bo przecież lepiej anonsować bzdurne kryminały lub tandetną pornografię. Tadeusz Płużański: „Przed II Wojną Światową młodzież miała zapewnione bardzo rzetelne wychowanie patriotyczne. Szkoła wpajała uczniom poczucie patriotyzmu i uczyła postaw obywatelskich. W III RP mamy pustkę. Dzisiejsza młodzież nie rozumie podstawowych terminów. Jaka Polska? Jaka Ojczyzna? To, że tak jest to wina Państwa i państwowej szkoły” Są takie środowiska w naszej Ojczyźnie, że ci co poszukują prawdy o tamtych czasach są oskarżani o „grzebanie w życiorysach” i szkalowanie „resortowych dzieci” które przecież nie odpowiadają za czyny swoich rodziców. Nie odpowiadają ale czy dzieci tych UB-eków nie miały ułatwionego startu życiowego o którym mogły tylko pomarzyć dzieci „Żołnierzy Wyklętych”? Czy to nie w Gazecie Wyborczej przechwalała się Danuta Huebner z domu Młynarska, euro-komisarz, córka prominentnych, krwawych UB-eków z miejscowości Nisko – „u mnie w domu zawsze były czekolady i kiełbachy” Żyjemy w ciekawych czasach swoistej schizofrenii – komunistycznych zbrodniarzy chowa się z państwowym ceremoniałem na Warszawskich Powązkach a ich ofiary, które znajdują się na tym samym cmentarzu w tzw. dołach śmierci czekają na wydobycie z tej otchłani (ekshumacja na „Łączce” to prawdziwa syzyfowa praca o czym opowiada w tej książce prof. Krzysztof Szwagrzyk. Bo czy państwo wiecie, że tam gdzie były potajemne pochówki polskich pomordowanych patriotów znajduje się teraz ponad 200 grobów działaczy komunistycznych. Sprawiedliwość w III RP – komuniści na górze w grobowcach a pod nimi w dołach bohaterowie).
Pan Płużański w swojej świetniej książce ukazuje nam jak wyglądały jego spotkania z oprawcami. Wszyscy oczywiście są niewinni; bardzo często zachowywali się butnie i arogancko. Każdy z nich żył w poczuciu bezkarności a jeżeli już ktoś trafił na ławy oskarżonych to sobie „załatwiał” zaświadczenie lekarskie, że jest zbyt stary i chory żeby odbywać karę. Żona wyjątkowego sadysty Stanisława Chimczaka na pytanie o działalność swojego męża odpowiedziała Płużańskiemu :„skoro zadaje Pan takie pytania to musi być Pan synem bandyty a my z takimi robiliśmy po wojnie porządek”. Jak widać bydlęta z nadania sowieckiego nie mają żadnych wyrzutów sumienia. Ale nam Polakom nie wolno zapomnieć o naszych bohaterach: Rotmistrzu Witoldzie Pileckim, Zygmuncie Szyndzielarzu „Łupaszce”, Józefowi Kurasiowi ps.”Ogień” i o setkach innych którzy zostali pomordowani przez komunistycznych oprawców.
Wieczna Chwała naszym Bohaterom
„Moje spotkanie z bestiami” Tadeusz Płużański
