
W jaki sposób rozbudzić miłość do czytania książek? A bardzo łatwo, wystarczy by do pokoju dziecięcego przychodził rodzic lub dziadek (w tym wypadku był to dziadek) i opowiadał dziecku bajki o krasnoludkach, rycerzach, zaczarowanych lasach a już nieco starszemu o przygodach podróżników i ich pasjonujących wyprawach. Opowieści te rozwijały w dziecku wyobraźnię i ciekawość świata.
Pewnego razu zaintrygowane dziecko zapytało:
– Dziadku a skąd Ty to wszystko wiesz?
– Jak to skąd? To wszystko jest przecież napisane.
I dziadek podarował małemu chłopcu kilka książek z przepięknymi ilustracjami.
W lekturze którą dziś polecam możemy prześledzić całą drogę zauroczonego książkami dziecka, chłopca, mężczyzny. Razem z małym Leonardem poznajemy fascynujące opowiadania marynistyczne które były wtedy oknem na świat, niezapomniany cykl książek podróżniczych Alfreda Szklarskiego o Tomku Wilmowskim, czy też powieści o Panu Samochodziku Zbigniewa Nienackiego. Właśnie takie książki w młodym człowieku wywoływały głód wiedzy i wielką potrzebę gromadzenia książek. I tak krok po kroku poznajemy drogę od czytelnika do bibliofila, doskonałego introligatora-amatora (samouka) i w pewnym momencie swojego życia współwłaściciela antykwariatu „ROSA” w Poznaniu. „Poszukiwacz…” jest przepiękną opowieścią o książkach i niezwykłych czasami sposobach ich zdobywania. Na przykład jednego z najciekawszych odkryć dokonał na Rynku Łazarskim. Wśród różnego rodzaju staroci leżał niepozorny zeszyt, który wzbudził zainteresowanie Pana Leonarda. Dopiero w domu po bliższych badaniach tego niepozornego manuskryptu okazało się, że jest to oryginalny pamiętnik Franciszka Gajewskiego! Gajewski był pułkownikiem wojska polskiego, adiutantem samego Napoleona. Rękopis ten okazał się kopalnią wiadomości związanych z Wielkopolską. Ród Gajewskich pochodził z Wolsztyna. Zakup tego pozornie nieefektownego zeszytu spowodował całe śledztwo prowadzone przez Pana Rosadzińskiego w bibliotekach i antykwariatach. Co ustalił Pan Leonard? Na przykład, że te pamiętniki zostały wydane w 1813 roku. Ale nie tylko, po szczegóły tej niewiarygodnej historii odsyłam do tej znakomitej książki. Smutne jest jednak to, że sam rękopis miał zakończyć życie wśród szpargałów na bazarze. Autor opowiada nam też jak można było napotkać na cenne księgi w … Skupie Surowców Wtórnych. Przypadkowa wizyta w takim przybytku zaowocowała zdobyciem kilku unikatowych książek. Później Pan Leonard był częstym gościem w skupach makulatury bo okazuje się, że dzisiaj książki bardzo często kończą tam swój żywot. Co się udało tam upolować – przedwojenne albumy Poznania,Wilna czy Lwowa, unikatowy album przedstawiający egzekucję na Polakach dokonaną przez Niemców w czasie II Wojny Światowej w Poznaniu (to bardzo cenne znalezisko Pan Leonard przekazał do Archiwum Państwowego w Poznaniu). Ocalone książki to prawdziwe skarby znalezione na śmietniku bardzo ważne dla naszej polskiej historii i kultury!
Na polskim rynku księgarskim książek o zbieraczach, bibliofilach i księgolubach jest bardzo niewiele a jest to temat pasjonujący i bardzo ważny dla przyszłych pokoleń. W swojej książce Leonard Rosadziński ukazuje nam swoją 40-letnią pasję związaną z książką. Jest to wielka kopalnia wiedzy o Poznaniu i ludziach zakochanych w słowie pisanym. Mamy tu odpowiedzi na pytania jak się zdobywało książki kiedyś i jak w dobie przed internetowej znaleźć poszukiwaną pozycję. Już w starożytnym Egipcie pisano „Człowiek zniknął, jego zwłoki w proch się rozsypały. I księga tylko sprawia, że pamięć o nim krąży z ust do ust. Pismo jest bardziej pożyteczne niż dom z kamienia”. Czy może być coś piękniejszego niż szelest przewracanych kartek, zapach papieru i historie zawarte pomiędzy pięknymi okładkami?
PS. A jaka jest różnica między książką a e-bookiem? Taka jaka jest między piękną kobietą a gumową lalką z sex-shopu!
Leonard Rosadziński „Poszukiwacz, czyli niezwykli ludzie i stare książki”
