„To ja byłem Vermeerem” Frank Wynne

„Ekspert to człowiek, który przestał myśleć-on po prostu wie”

F.L.Wright (wybitny architekt amerykański)

Czy bez ekspertyz znawców malarstwa można bezkarnie fałszować arcydzieła wybitnych twórców?

Czy świadectwa autentyczności wydawane przez wielkie autorytety nie rozzuchwalają fałszerzy i pomagają im w ich niecnym procederze?

„Wczoraj ten obraz był wart miliony guldenów, a eksperci i miłośnicy sztuki przyjeżdżali z całego świata i płacili by móc go obejrzeć. Dzisiaj nie ma żadnej wartości i nikomu nie chciałoby się przejść przez ulicę aby go zobaczyć za darmo. Obraz się nie zmienił. Co się zatem zmieniło?” (Han van Meegeren o sfałszowanym przez siebie obrazie Vermeera w czasie procesu to oszustwo) Urodzony w 1889 roku Han uchodzi do dzisiaj za genialnego fałszerza, który dzięki swojemu wielkiemu talentowi i pomysłowości wyprowadził w pole znawców i koneserów sztuki. W młodości był dobrze zapowiadającym się artystą, odnosił nawet spore sukcesy jako portrecista ale jednocześnie zaczął prowadzić hulaszczy tryb życia. Jednak odbiorcy powoli zaczęli interesować się impresjonizmem a nie staromodnym „fotograficznym” malarstwem. Przypadek sprawił, że znalazł się na małym przyjęciu gdzie największy holenderski ekspert starego malarstwa dr. Abraham Bredius ocenił jako falsyfikat autentyczny obraz Fransa Halsa a podrobiony obraz uznał za autentyczne dzieło Rembrandta ! Zaszokowany tym zdarzeniem postanowił upokorzyć krytyków którzy coraz częściej wyrażali się z lekceważeniem o jego dokonaniach i talencie. Postanowił sfałszować obraz samego Vermeera. W zamyśle miało to wyglądać tak – eksperci i naukowcy po szczegółowych badaniach orzekają, że rzeczony obraz to nikomu nieznane wcześniej autentyczne dzieło pędzla Vermeera i zawieszają je w wielkiej galerii sztuki i wtedy on Han Van Meegeren podchodzi i mówi – to ja namalowałem tego Vermeera! Tylko jak tego dokonać, jak przygotować farby żeby miały skład chemiczny taki jaki trzysta lat temu i sprawa najważniejsza: czy w ogóle da się podrobić genialny pędzel Vermeera? Jest tu zawarty cały opis jak tego dokonać – oczywiście nie po to by kolejny cwaniak wiedział jak fałszować obrazy tylko ku nauce i przestrodze! Hanowi van Meegerenowi udało się genialnie podrobić wiele obrazów Jana Vermeera, Fransa Halsa i Pietera de Hoocha. Dorobił się na tym niecnym procederze wielkich pieniędzy i być może do dzisiaj nikt by się nie domyślił ile podróbek wisi w muzeach i u prywatnych kolekcjonerów gdyby nie II Wojna Światowa…

Jest rok 1945, w Holandii powstała komisja do spraw sztuki, która miała między innymi poszukiwać swoich utraconych skarbów. W trakcie przeglądania dzieł sztuki, które zgromadził Göring odkryto obraz Jan Vermeera „Chrystus i jawnogrzesznica”. Zainicjowano całe śledztwo żeby dowiedzieć się skąd w zbiorach Göringa znalazł się nikomu wcześniej nie znany ten doskonały obraz? Gigantyczne śledztwo doprowadziło do … malarza i handlarza obrazami Han van Meegerena. W trakcie wielu przesłuchań oznajmiono mu, że zostanie oskarżony o kolaborację z wrogiem bo sprzedał Göringowi skarb narodu holenderskiego. Han wiedział, że za takie przestępstwo grozi mu kara śmierci. Lawirował i kłamał przez wiele dni ale w obliczu groźby utraty życia wydusił z siebie – „ta ja byłem Vermeerem, to ja go sfałszowałem i sprzedałem Göringowi” (za taki proceder groziła mu dużo mniejsza kara). Nikt mu nie uwierzył, sądzony, że w ten nieudolny sposób próbuje się bronić. Wtedy Han rzucił rękawicę sędziom, namaluję w am kolejnego Vermeera i udowodnię, że mówię prawdę! Dokonał rzeczy niemożliwej, namalował w warunkach więziennych „prawdziwego” Vermeera „Jezus pośród uczonych w Piśmie” Ta pasjonująca książka zmusza do przewartościowania naszych poglądów o ekspertach i ekspertyzach. Bo czy bez ludzkiej pychy i przekonaniu o swojej nieomylności można by było sfałszować tyle arcydzieł wielkich mistrzów? Szczegóły tej pasjonującej historii w książce pt. „To ja byłem Vermeerem” Franka Wynne. Poleca Sławomir Gralka