Piotr Kucznir, Agnieszka Łabuz ,,Zamek Czocha. Tajemnice warowni i regionu. Część 1”

Dzisiejsza lektura jest pokłosiem mojej niedawnej wyprawy do pewnego urokliwego zamczyska.

Ale po kolei, najpierw krótki rys historyczny tego obiektu. Zamek Czocha powstał prawdopodobnie już w połowie XIII wieku i położony jest nad jeziorem Leśniańskim. Zamek ten był w posiadaniu różnych rodów i ,,przeżył” wiele zawirowań historycznych; a to rządził nim ród von Biberstein, który grabił i mordował okoliczną ludność jak to na ,,rycerzy” przystało…a to władał nim Kasper von Nostitz, który w trakcie wojny trzynastoletniej między Zakonem Krzyżackim a Królestwem Polskim pokonał wojska Korony pod Chojnicami w 1454 roku. Polskę w tej bitwie pokonał ale ja go lubię, bo tenże Kasper po bitwie gdy nie otrzymał żołdu dla siebie i swoich wojsk, wparował do komnaty samego mistrza Zakonu Krzyżackiego Ludwika von Erlichshausena i wytargał go za brodę! Przez kolejne stulecia zamek był ,,świadkiem” wielu frapujących wydarzeń ale my przenieśmy się do czasów nam bliższych. Pod koniec XIX wieku okoliczne rzeki były przyczyną wielu nieszczęść (częste powodzie niszczyły domostwa i powodowały śmierć wielu ludzi) więc postanowiono zbudować tamę, żeby uregulować niesforną wodę. Tuż za zamkiem znaleziono dogodne miejsce gdzie wykonano sztolnie przelewowe i wzniesiono tamę. ,,Ludzie mówią”, że wykonano wtedy również tunel łączący się z zamkowymi podziemiami (a jest tu aż 5 tysięcy m2 podziemnych korytarzy!). Na początku XX wieku bogaty przemysłowiec Ernest Guetschow kupił zamek i w latach 1909-1916 dokonał jego gruntownej przebudowy. To co dzisiaj oglądamy w trakcie zwiedzania powstało właśnie wtedy

(tajemne przejścia, tajne komnaty, zaszyfrowane symbole, zapadnie…)

Po co to było potrzebne? Drogi czytelniku, który być może będziesz zwiedzał ten zamek, otwórz szeroko oczy bo dopiero w 2012 roku odszyfrowano tajne symbole, którymi pokryty jest cały zamek. Wtedy jedna z tajemnic przestała być tajemnicą – okazało się, że są to symbole masońskie tak sprytnie ukryte (a na widoku!), że widać je dopiero pod odpowiednim oświetleniem.

Odnaleziono też dokumenty z których wynikało, że Ernest był masonem i wszystkie te ,,niesamowitości” służyły do kultywowania ich rytuałów. Proszę poprosić przewodnika, żeby wskazał te symbole bo my ludzie ,,nieoświeceni” łatwo możemy je przegapić. A w bibliotece (jednej z kilku) za tajnym przejściem prowadzącym do sali rycerskiej są schowane trzy schodki. Niby nic ale dla ludzi ,,wtajemniczonych” są one ważnym elementem w hierarchii lóż niebieskich – pierwszy szczebel Uczeń, drugi Czeladnik a kolejny trzeci to Mistrz (a nam się wmawia, że Masoni, Iluminaci i Kabaliści to śmieszne teorie spiskowe…)

Osobny rozdział to dzieje zamku w czasie w czasie Drugiej Wojny. Tutaj chciałbym tylko zasygnalizować, że w trakcie remontu dachu w 2015 roku odkryto tajne pomieszczenie (dopiero później okazało się, że na strychu było zamaskowane przejście do niego) a w nim … najnowocześniejsze (jak na tamte czasy) silniki, pompy, aparat tlenowy oraz tzw. turbina Waltera która (według ekspertów) miała być elementem składowym silnika rakietowego!

W roku 1945 rozpoczęła się nowa era dla zamku Czocha, gdyż ziemie na której tkwił od wieków znalazły się w granicach Polski Ludowej. Nie był to dobry czas dla tych ziem, ponieważ były one uważane za ,,niczyje” i pojawiło się tam mnóstwo szabrowników, którzy okradali okolice z dobra wszelakiego. Tym złodziejskim procederem zajmowali się Polacy i również Niemcy o czym świadczy duży artykuł który ukazał się a ,,Słowie Polskim” w 1947 roku. Mieszkaniec tamtych okolic pan Bolesław Trefler opowiadał, że gdy był młodym chłopakiem nauczyciele zabierali ich na wycieczki, to w rowach znajdowano porzucone przez złodziei części zbroi i inne drogocenne przedmioty pochodzące z zamku Czocha…

Od całkowitej dewastacji uchroniła zamek decyzja o umieszczeniu w nim Wojskowego Domu Wypoczynkowego. To tutaj w okresie PRL przyjeżdżała wyższa kadra Ludowego Wojska Polskiego odpoczywając od zawiłych zagadnień typu: co by tu zrobić, żeby ci wredni imperialiści się rozbroili i ,,naszym” ruskim rakietom było lżej…

PS. A w okolicach zamku przypadkowo odnaleziono tajemnicze kryształki (o długości kilku milimetrów!) na których umieszczono fotografie różnych budowli…