
„Człowieku! Kruchy zlepku ożywionej gliny
Ty, co nie jesteś panem i jednej godziny
Kto Cię raz dobrze poznał, ze wstrętem omija,
Boś Ty podły jak robak, zdradliwy jak żmija!”
Lord Byron
Książkę, którą będę dzisiaj omawiał opublikował Wacław Gąsiorowski po raz pierwszy w roku 1905 a jej ostateczna wersja ukazała się w roku 1932. Stara? Stara ale jara! Nikt piękniej nie opisał żywotów carów którzy rządzili Rosją od XVI do XX wieku. Ale na początek krótka nota biograficzna tego niestety nieco już zapomnianego pisarza. Urodził się w Warszawie w 1869 roku, zajmował się publicystyką a w roku 1901 napisał powieść antycarską „Ugodowy” i musiał uciekać za granicę. Wiele podróżował a do Polski wrócił dopiero na stałe w roku 1930. W swojej twórczości krzewił patriotyzm, zajmował się Powstaniem Listopadowym a sławę zyskał powieściami z epoki napoleońskiej. A był takim zagorzałym Bonapartystą że zwiedził między innymi Elbę , Korsykę i wiele miejsc w których rozegrały się bitwy napoleońskie – Somosierrę, Wagram czy też Marengo.
A teraz zanurzmy się w tragiczne losy imperium carskiego. Zadziwiający to kraj i zadziwiający ludzie nim rządzili. Królobójstwo kwitło tam od XVI wieku… Taki Iwan Groźny – „okrutnik, zbój, s y n o b ó j c a, pół zwierz, pół furiat” został otruty i umarł w straszliwych męczarniach. Od jego śmierci w ciągu 29 lat Rosja miała siedmiu carów i dwa lata bezkrólewia. Wtedy na arenę dziejów wkroczył „zacny” ród Romanowów . No i w najlepsze zaczęły się mordy polityczne, „nagłe” zgony w kwiecie wieku i podejrzane samobójstwa. (Chyba nie myślicie, że „seryjny samobójca” to wynalazek XX wieku?) Piotr Wielki faktycznie był wielkim łotrem i tyranem np. zniósł obieralność urzędników oraz sędziów i wprowadził kastowość. Z całym okrucieństwem robił z własnego narodu niewolników. Przykład? A nakazał ten uroczy człowiek ogolić brody bojarom, a że ci nie posłuchali to osiem tysięcy skazał na śmierć. Zostali oni zapędzeni na ogrodzony plac pod Moskwą i Piotr ze swoimi kamratami w ł a s n o r ę c z n i e ścinał głowy tych nieszczęśników. Car królobójca i arcyłotr sam padł ofiarą zamachu i umarł „nagle” nie bez pomocy swojej żony Katarzyny I która prowadziła się jak prostytutka (zresztą nie ona jedna z tego towarzystwa) ale o wiele ciekawszą (i bardziej złowrogą dla Polski) była Katarzyna II żona Piotra III. Wystarczyło, żeby po kilku latach małżeństwa z tym pół obłąkanym carem westchnęła nieopatrznie: „ ażeby tego Piotra wreszcie szlak trafił”i już za kilka dni popełnił on samobójstwo. Tu przytoczę raport Orłowa: W trakcie biesiady Piotr wyczuł gorycz w wódce, odrzuca kieliszek z krzykiem „otruli mnie! Na pomoc”Orłow podał mu kieliszek drugi mówiąc: „musisz wypić. Za zdrowie Imperatorowej! Pij k…a twoja mać” Przewrócili go na ziemię, napoili gorzałą i udusili – klasyczne rosyjskie samobójstwo! A Katarzyna II która doprowadziła do rozbiorów Polski też miała piękną śmierć (na marginesie jej gorącą wielbicielką jest władczyni Germanii – Angela Merkel, która ma w swoim gabinecie jej portret). Więc ta królobójczyni i wielka intrygantka skonała w wychodku! Ktoś o wielkim poczuciu humoru zamontował w siedzeniu ubikacji sprężynę i ukryte w poduszkach noże, więc kiedy ta otyła carowa osunęła się na owe poduszki … Kto jej tak podziękował i jakie osiągnął z tego korzyści? A to dopiero początek pasjonującego horroru bo cały kolejny XIX wiek to wielkie pasmo zdrad, oszustw i zamachów. Ostatni z Romanowów wraz z całą rodziną został zamordowany przez bolszewików. Mord ten miał przynieść narodowi rosyjskiemu sprawiedliwość, dobrobyt i ład społeczny a tu „zamienił stryjek siekierkę na kijek”
PS. Katarzyna II kiedy dotarła do Rosji i poznawała swoich przyszłych poddanych nie mogła się nadziwić:”co to za naród któremu do szczęścia wystarcza pajda czarnego chleba i garnek wódki”
Tą ponurą i pouczającą lekturę polecam z całego polskiego serca.
Sławomir Gralka
Wacław Gąsiorowski „Królobójcy”
