
Wakacje u nas już się powoli kończą ale zawsze można wybrać się na inny kontynent, na przykład do Ameryki Południowej a konkretnie do Wenezueli w poszukiwaniu źródeł Orinoko.
Sama nazwa Wenezuela wzięła się z …. żartu. Odkrywca nowych lądów Alonso de Ojeda w roku 1499 wpłynął na wody jeziora Maracaibo i zobaczył biedne chatynki indiańskie na drewnianych palach. Alonso powiedział do swoich ludzi, że to pewnie taka tutejsza odmiana Wenecji – Weneckowo. Po hiszpańsku Venezuela. Na początku trzeba się zorientować kto mieszka na terenach do których się wybieramy, bo obok jest przecież Kolumbia oferująca bardzo tanią kokainę, która jest szmuglowana do Wenezueli a w drugą stronę wywozi się nielegalnie złoto, diamenty i szmaragdy. Jedno już wiemy: na takiej wyprawie możemy spotkać różne ciekawe typy ludzkie. Tubylcy mają zupełnie inna miarę czasu, jutro wcale nie oznacza dnia następnego, tutaj każdy dzień stanowi jutro dla swego dnia wczorajszego. Wyjeżdżając do dżungli trzeba się podporządkować prawom jakie tam obowiązują. Dla nas ludzi z inną mentalnością szokująca jest zasada: gdy kogoś pożerają piranie nigdy go nie ratuj! Dlaczego? Bo człowiek obgryzany przez piranie ma taką moc, że rzuconą mu linę wciągnie razem z tym, który mu ją rzucił. A poza tym stado piranii w ciągu kwadransa potrafi skonsumować byka. Dżungla jest okrutna, dzika i nieokiełznana.
Pierwszy etap wyprawy to dotrzeć do Puerto Ayacucho. Jeżeli dotarliśmy tutaj z Panem Cejrowskim to zaczynamy się zastanawiać jak zorganizować wyprawę do źródeł Orinoko skoro tam nie pływa nikt, nawet wojsko a tereny są zamieszkałe przez bardzo dzikich Indian, którzy nie wpuszczają tam nikogo. Samo Ayacucho jest zadziwiającym miejscem bo nikt nie wie z czego żyją tutejsi mieszkańcy. Oficjalnie jest tu bieda z nędzą a nieoficjalnie w dżungli na terenie rezerwatu są wydobywane kamienie szlachetne. Kolejna zasada jak przetrwać w tym zoo: będąc w dżungli nigdy nie przechodź przez zwalony pień, zawsze go obejdź! Dlaczego? Bo może być spróchniały a jak ci wpadnie tam noga lub ręka to po tobie! Mieszkają tam urocze robale skolopendy – jedno ugryzienie i ,,do aniołków”, chyba że ktoś zdążyłby ci odrąbać zakażoną kończynę (tylko co by wtedy z tobą zrobił i tak by musiał cię zostawić) Aha! Wchodząc do amazońskiej wody zawsze miej ze sobą kij. Zanim postawisz stopę przed sobą najpierw uderz to miejsce kijem! Pływają tam ,,urocze” płaszczki i nie daj Bóg jak cię taka kolnie. Mniej więcej już wiemy co pływa w wodzie, co łazi na lądzie, no to teraz hit! Osy znad Orinoko, zadziwiające mięsożerne owady. Są wściekłe, nienawidzą wszystkiego i siebie nawzajem. Mieszkają w ziemnych norkach, osobno pół metra jedna od drugiej ale jeżeli nadepnie się jedną norkę to po chwili pojawi się całe ,,stado” wściekłych mięsożernych ,,robali”. Jeżeli ty jesteś szczęściarzem bo osy zaatakowały twojego kolegę a nie ciebie, to masz kilka chwil żeby: zatkać uszy kciukami, resztą dłoni zasłonić oczy (by nie słyszeć i widzieć co się dzieje z twoim kompanem), skulić się i w bezruchu dotrwać do zmroku bo wtedy te urocze stworzonka idą spać. Wchodząc w te cudowne chaszcze białego człowieka obowiązuje zasada: Indianin z przodu – żeby wypatrywał jadowite węże – i Indianin z tyłu który jest ,,kołem zapasowym” na wypadek gdyby ten pierwszy się zagapił i został ,,dziabnięty”. Jeżeli pierwszy zawiedzie to nie należy iść do przodu, tylko zrobić w tył zwrot i modlić się żeby ten ,,zapasowy” nie zawiódł i doprowadził nas w całości do punktu wyjścia.
Antropolog Cejrowski wyjawił nam też tajemnicę dlaczego ludzie chrapią. Według niego chrapanie to nie choroba tylko przystosowanie się człowieka do przeżycia w dżungli. Śpisz i im głośniej chrapiesz tym lepiej, bo w ten sposób odstraszasz dzikie stworzenia. Chrapiesz – nigdy się z tego nie lecz bo w dżungli nie przetrwasz!
Czy panu Cejrowskiemu udało się dotrzeć do źródeł Orinoko? Zapraszam do lektury.
Ps. Zapomniałem o najważniejszej zasadzie: jeżeli masz potrzebę, no tę grubszą…to musisz nauczyć się ,,kucać” na stojąco! Pamiętaj nigdy nie kucaj w dżungli bo tam jest pełno ogromnych pająków, które polują na ptaki, więc jak zobaczą nasze ,,cztery litery” to do końca życie będziemy mówili falsetem. Po takiej grubszej ,,operacji” należy co prawda umyć oprócz pupy którąś nogę ale..
No to jak: Wenecja czy Weneckowo?
Egzemplarz, który tu prezentuję jest egzemplarzem bibliofilskim – oprawiony w skórę, posiada złocenia i tzw. ,,suche tłoczenia” , już w samym dotyku jest cudowny – w dżungli tego nie uświadczysz…
